Mieszkanka Słupska chce, żeby policjanci zaczęli patrolować miejskie autobusy

Kinga Siwiec
Kinga Siwiec
Od 30 maja zniesiono obowiązek noszenia maseczek na ulicach, jednak usta i nos musimy nadal zakrywać w przestrzeni zamkniętej, takiej jak sklepy czy komunikacja miejska. Pani Alicja uważa, że wielu słupszczan już całkowicie zrezygnowało z noszenia maseczek w autobusach.

Do naszej redakcji zadzwoniła pani Alicja ze Słupska, która regularnie jeździ komunikacją miejską. Jej zdaniem coraz mniej osób stosuje się do nakazu zasłaniania ust i nosa w autobusach.

- Jest coraz gorzej. Wchodzę do autobusu i widzę, że co druga osoba nie nosi maseczki. Przecież epidemia jeszcze trwa, takie zachowanie jest niedopuszczalne. Ci ludzie narażają wszystkich pasażerów – mówi pani Alicja. - Myślałam, że kierowcy będą na to jakoś reagować, ale tak nie jest. Nie wiem też, co robi policja – zamiast ciągle wlepiać mandaty na drogach, mogliby zacząć kontrolować pasażerów komunikacji miejskiej.

Słupska policja odpowiada, że funkcjonariusze codziennie sprawdzają miejsca, gdzie zakrywanie ust i nosa jest wymagane a autobusy nie są tutaj wyjątkiem.

- Obecność policjantów w każdym z nich przez cały czas kursowania jest fizycznie niemożliwa. Dlatego w przypadku podejrzenia popełnienia wykroczenia czy w przypadku stwierdzenia lekceważenia obowiązujących przepisów należy zadzwonić na numer alarmowy 112 i powiadomić o tym policję - mówi Monika Sadurska, oficer prasowy słupskie policji.

Przypomnijmy, że od 30 maja zniesiono obowiązek noszenia maseczek np. na ulicach, placach, na terenie cmentarzy, parków, promenad, bulwarów, ogrodów botanicznych, plaż, miejsc postoju pojazdów oraz parkingów leśnych. Twarz musimy zakrywać nadal w sklepach, na targowiskach czy w środkach transportu zbiorowego. Należy pamiętać, że ciągle obowiązuje zasada zachowania dystansu społecznego.

ZOBACZ TAKŻE: Odpadający sufit, wypadające drzwi, czyli podróż z MZK Słupsk

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 23

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

"...Szanowni Państwo, dziś byliśmy świadkami konferencji prasowej, podczas której komedianci odtrąbili sukces, chociaż koronawirus nie zniknął i nie zniknie, tak jak nie zniknie wirus grypy. Ale opowieści o wirusie-zabójcy pozostaną, bo jest to dla polityków idealne narzędzie do sterowania ludźmi jak stadem baranów. Pozostaje zadać pytanie: czy Morawiecki i Szumowski wiedzą, ze SARS-CoV-2 nie jest wirusem-zabójcą? Oczywiście, że wiedza. Gdyby naprawdę był to wirus-zabójca, to rząd nadal nie pozwoliłby nam wyjść z domów obawiając się hekatomby. Ale oni już wiedzą, że żadnej hekatomby nie będzie. A do tego zbliżają się wybory, więc trzeba ludzi uspokoić oraz wmówić im, że PiS odniósł niebywały sukces i uratował Polaków. Komedia trwa i wiele rządowych sukcesów jeszcze przed nami."

https://wprawo.pl/katarzyna-ts-komedianci-odtrabili-sukces/

G
Gość

"Kieruję się PRAWDĄ – z medycznego punktu widzenia NIE MA PANDEMII

Dr n. med. ZBIGNIEW MARTYKA, kierownik Oddziału Obserwacyjno-Zakaźnego w Szpitalu w Dąbrowie Tarnowskiej, stwierdzając, że pandemia koronawiorusa to kreacja Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), dołączył do grona KONTROWERSYJNYCH LEKARZY. W rozmowie z nami wyjaśnia, że nie jest kontrowersyjnym, ale ZWYKŁYM lekarzem kierującym się ZDROWYM ROZSĄDKIEM.

„Super Express”: Jest Pan od kilkunastu dni słynnym lekarzem. W internecie krążą wieści, że kwestionuje Pan zagrożenie wynikające z SARS-Cov-2/COVID-19. Wielu komentujących bije Panu brawo...

Zbigniew Martyka: Po pierwsze: jestem zwykłym lekarzem. Po drugie: wypaczone zostały moje wypowiedzi z wywiadu dla „Gazety Krakowskiej”. To przy okazji prostuję: nigdy nie twierdziłem, że w Polsce nikt nie umarł na koronawirusa. Stwierdziłem, że znam opinię dyrektora Instytutu Medycyny Sądowej Uniwersyteckiego Centrum Medycznego w Hamburgu, prof. Klausa Puschela. On przeprowadził ok. 100 sekcji zwłok zmarłych pacjentów, w wieku 50 do 99 lat, zakażonych koronawirusem. I na podstawie tych autopsji stwierdził, że żaden ze zmarłych nie chorował jedynie na COVID-19. Wśród towarzyszących schorzeń najczęściej występowały: problemy z sercem, nadciśnienie, miażdżyca, cukrzyca, rak, choroby płuc i nerek oraz marskość wątroby. Tak więc ryzyko zgonu przy zarażeniu jakimkolwiek wirusem dla takich osób jest duże. Ten patolog, w wywiadzie dla „Hamburger Morgenpost” z 6 kwietnia, stwierdził, że śmiertelność spowodowana SARS-CoV-2 nie stanie się nawet szczytem rocznej śmiertelności. Nie znam wyników podobnych badań w Polsce, mogę jedynie domniemywać, iż u nas sytuacja jest analogiczna.

To dlaczego u nas choćby nie robi się autopsji, u których w karcie zgonu podaje się, że wyjściową przyczyną zgonu był COVID-19?

Nie wiem, ile robi się autopsji w Polsce, nie znam takich danych. Sądzę, że np. w przypadku nałożenia się koronawirusa na ciężką niewydolność krążenia, lekarz wystawiający świadectwo zgonu wpisze „niewydolność krążenia”. Tak przynajmniej być powinno.

Powołując się na inne badania, z których wynika, że wyłącznie przez koronawirusa zmarło kilka osób, głośno twierdzi Pan, że z medycznego punktu widzenia nie mamy pandemii. To WHO, Światowa Organizacja Zdrowia, ogłosiła stan pandemii, a nie jakaś tam organizacja!

Bo WHO zmieniło kryterium rozpoznania pandemii, za co zresztą była krytykowana. 4 czerwca 2010 r. na łamach brytyjskiego czasopisma medycznego „BMJ” oraz na posiedzeniu Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy (PACE) niemal równocześnie opublikowano bardzo krytyczne, względem WHO, raporty związane z ogłoszeniem pandemii grypy H1N1, zwanej świńską. Głównym oskarżeniem, jakie znaleźć możemy w raportach na www.nature.com, jest informacja o tym, że pandemii grypy nie było wcale i została ona ogłoszona na potrzeby koncernów farmaceutycznych. W raportach można też wyczytać o tym, że w grupie, która w 2004 r. przygotowywała dokument w sprawie stosowania szczepionek i środków przeciwwirusowych pracowało trzech naukowców, którzy otrzymywali wypłaty od firm farmaceutycznych..."

https://www.se.pl/zdrowie/kieruje-sie-prawda-z-medycznego-punktu-widzenia-nie-ma-pandemii-aa-b1Wp-B8T2-nCyJ.html?fbclid=IwAR3nfdcXtQHzYkTKU4PWU4pDRCFxS4dhoP82P3IuKVbIcuC5okkZZ3zVe5I

p
piotr mieczysdlaw
2 czerwca, 06:53, Gość:

Niech pani Alicja siedzi w domu zrobi nam najwieksza przyjemnosc..nikt w taki skwar nie ma zamiaru kisic sie w masce!#!!

2 czerwca, 7:29, Gość:

Wróci epidemia to się podusisz we własnych wymiotach.

5 czerwca, 10:59, Gość:

Nikt się nie podusi, naoglądałeś się telewizyjnej, łżej propagandy...

Orwell już wiedział, że "ludzie będą wierzyć w to co wykreują im media"...

koronawirus nie zabija,zabija brak odpornosci immunologicznej naszego organizmu czyli cpanie,palenie,chlanie,zarcie w nadmiarze chemia nafaszerowanego badziewia ,praca ponad sily bez nalezytego wypoczynku,stres ....a maseczka jest tyle warta co przetarte gacie nas niezabezpieczenia ...a astmatykow,sercowcow itp moze zaprowadzic na tamten swiat !

G
Gość
6 czerwca, 16:14, Gość:

Orwell 2020

"Ludzie będą wierzyć tylko w to co wykreują media"

"Stowarzyszenie ponad 700 włoskich lekarzy przeciwko sianiu paniki i rządowemu sposobowi walki z COVID-19: „Muszą utrzymać panikę aż do pojawienia się szczepionki”"

https://covid1984pl.wordpress.com/2020/05/23/ampas-speciani/amp/?__twitter_impression=true

G
Gość

Orwell 2020

"Ludzie będą wierzyć tylko w to co wykreują media"

G
Gość

"Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, a konkretnie na początku marca żyliśmy normalnie. Dziś jest początek kwietnia i o normalnym życiu mowy nie ma. Rządzi koronawirus. Symbolem obecnej nienormalności stał się zakaz wstępu do lasu i mandaty za skorzystanie z bezdotykowej myjni samochodowej. Ludzie miotają się jak wystraszone owce. Kolejne restrykcje stają się coraz mniej zrozumiałe. Komunikaty wysyłane przez rządzących są sprzeczne i to, co było dobre wczoraj, dziś jest złe, a to co wczoraj było odradzane, dziś jest zalecane. Przykład? Minister zdrowia Łukasz Szumowski oświadczył 26 lutego, że maseczki nie chronią przed koronawirusem, więc nie wie, po co ludzie je noszą. Ten sam minister stwierdził na początku kwietnia, że „powinniśmy już powoli iść w kierunku obowiązkowych maseczek na ulicach, w sklepach, w pracy". Nic dziwnego, że część Polaków uważa, iż rząd mataczy. A przecież chodzi o naszą przyszłość.

Jaka ma być ta przyszłość? Czy politycy pozwolą nam żyć jak dawniej? Obawiam się, że z tym może być problem. Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział w Sejmie 6 kwietnia, że „nie wrócimy do stanu dawnego”, a nowe mechanizmy finansowania gospodarki mają „przywracać życie gospodarcze, społeczne i publiczne do kształtu nowej normalności”. Jak ta nowa normalność ma wyglądać? Tego premier nie powiedział. Spróbujmy zatem wyobrazić sobie, co nas czeka.

Pomimo tego, że koronawirus nie jest dżumą, a 80% infekcji ma charakter łagodny lub bezobjawowy, politycy postanowili zamknąć całe społeczeństwa na kwarantannie. Na jak długo? Raport niemieckiego rządu przewiduje, że pandemia będzie trwać rok. Ale czy wirus, który nauczył się atakować człowieka, zniknie, czy też zostanie z nami na zawsze? To zresztą nie jest już ten sam wirus, który był w Wuhan. Wirusy mutują i to bardzo szybko. Co roku mamy epidemię grypy, bo ci, którzy zachorują, nie stają się odporni na wszystkie wirusy grypy. Czy zatem przebycie tej konkretnej infekcji koronawirusowej uodporni nas na całe życie? Średnio raz na dekadę pojawia się nowy koronawirus u ludzi, który wywołuje rozmaite choroby układu oddechowego. Na dożywotnią odporność nie ma więc co liczyć. A to oznacza, że będą kolejne pandemie. Czy cała ludzkość ma dożywotnio siedzieć na kwarantannie?

Oczywistym jest, że długotrwałe utrzymywanie takiej kwarantanny doprowadzi do katastrofy gospodarczej. Politycy muszą zatem wypuścić lud z zamknięcia, bo jeśli tego nie zrobią, to zdesperowany lud sam wyjdzie z domów i rozliczy się z politykami w sposób dla nich mało przyjemny. Ale jak wypuścić z kwarantanny ludzi, których najpierw nastraszyło się wizją milionów ofiar koronawirusa umierających na ulicach? W związku z SARS-CoV-2 urządzono panikę na takim poziomie, jakby to była dżuma. Nic dziwnego, ze wiele osób jest przeświadczonych, iż wszyscy umrzemy od tego koronawirusa. Czy politykom będzie opłacało się wyprowadzić ich z błędu? Moim skromnym zdaniem politykom będzie opłacało się robić ludziom wodę z mózgu, żeby w każdej chwili mieć możliwość skrócenia smyczy, na którą dziś wzięli całe społeczeństwa. Trochę odkręcą śrubę, trochę przykręcą i tak to będzie się odbywać.

Jak będzie wyglądać to odkręcenie śruby? To własnie będzie ta nowa normalność. W ramach nowej normalności będziemy mogli wychodzić z domu, ale zapewne dostaniemy nakaz noszenia maseczek i utrzymany zostanie zakaz zgromadzeń. Ale jak wyegzekwować taki zakaz? Przecież policjanci nie mogą zajmować się wyłącznie pilnowaniem, czy gdzieś nie stoi jakaś grupka zgromadzonych. Rozwiązanie już jest – lokalizacja przez telefon komórkowy i drakońskie mandaty dla tych, którzy nie przestrzegają zakazu. W ramach nowej normalności zgromadzenia będą odbywać się w formie online. Czyż to nie jest genialne rozwiązanie? Chcecie protestować przeciw decyzjom polityków, to sobie protestujcie na Skypie. Tyle wam wolno..."

https://wprawo.pl/katarzyna-ts-nowa-normalnosc-czy-politycy-pozwola-nam-zyc-jak-dawniej/

cdn.

G
Gość

cd.

"...Co jeszcze czeka nas w ramach nowej normalności? O takich rzeczach jak wielogodzinne stanie w kolejkach, żeby wejść do sklepu, nie ma co pisać, bo to drobiazg. Zapewne praca zdalna stanie się normą, a nie wyjątkiem. Ale to też drobiazg. Sprawą większej wagi jest kwestia prawa do swobody przemieszczania się. Być może zostanie ono w pełni przyznane tylko tym, którzy uzyskają certyfikat zdrowotny potwierdzający, że są uodpornieni na ten konkretny wirus? Taki pomysł ma już rząd Austrii i zapewne zostanie on podchwycony przez inne rządy. Nie trzeba będzie nawet wprowadzać obowiązku szczepień, gdy koncerny farmaceutyczne ogłoszą, że wyprodukowały już szczepionkę na SARS-CoV-2. Wystarczy, że niezaszczepieni zostaną poddani takim obostrzeniom i rygorom, iż sami będą prosić, aby ich zaszczepić, żeby mogli pójść do kina lub pojechać na wycieczkę do lasu. W nowej normalności może to być zupełnie normalne.

Nowa normalność to również ciągły strach. Strach przed koronawirusem, strach przed kontaktami międzyludzkimi, strach przed kwarantanną dla pojedynczych osób i strach przed obostrzeniami dla całego społeczeństwa. Strach to doskonałe narzędzie do rządzenia. Al Capone wiedział, co mówi, gdy stwierdził, że więcej niż dobrym słowem zdziałasz dobrym słowem i pistoletem. A jeśli tym pistoletem jest koronawirus przedstawiany jako dżuma, to politycy mają samograj, dzięki któremu mogą zrobić z nami, co chcą. Kto będzie buntował się w takiej sytuacji?

Pozostaje zadać pytanie: na jak długo utkniemy w tej nowej normalności? Czy to w ogóle się skończy? Nie zapominajmy, że jeszcze przed pandemią koronawirusa politycy usiłowali zafundować nam Zielony Ład, czyli restrykcje, zakazy i nakazy rzekomo służące ratowaniu klimatu. Czy teraz zrezygnowali z tego projektu? Nie zrezygnowali. Komisja Europejska zapowiada, że nie ustąpi ani na krok i będzie wdrażać „ambitne cele” klimatyczne. Czy zastraszone koronawirusem społeczeństwa będą zdolne do przeciwstawienia się tym pomysłom? Czy będziemy zdolni do buntu w sytuacji, gdy politycy mogą nas w każdej chwili skierować na kwarantannę i pozbawić pracy? Katastrofa klimatyczna była straszakiem dla dzieci. Koronawirus to idealny straszak dla dorosłych. Przecież zawsze można ogłosić, że tych zapowiadanych milionów trupów nie ma tylko dlatego, że żyjemy w nowej normalności, więc dziób na kłódkę i nie podskakiwać. Jaki polityk zrezygnuje z takiego straszaka?"

https://wprawo.pl/katarzyna-ts-nowa-normalnosc-czy-politycy-pozwola-nam-zyc-jak-dawniej/

G
Gość
1 czerwca, 21:42, Gość:

Pani Alicja niech wyłączy TVPis i zacznie myśleć.

2 czerwca, 6:17, Gość:

Na TVN-nie w sprawie epidemii mówią identycznie jak w TVP więc kogo ma słuchać ?

5 czerwca, 11:00, Gość:

Dr Jaśkowskiego, dr Czerniaka i wielu innych...

5 czerwca, 15:41, Gość:

Równie dobrze słuchać jasnowidza z Człuchowa.

Nie porównuj dyplomowanych lekarzy do jasnowidza...

"dr n.med Jerzy Jaśkowski

Specjalista II st. Chirurgii Ogólnej

b.Kierownik Pracowni Ekofizycznej Katedry Fizyki Medycznej i Biofizyki AMG

b.Kierownik Poradni Ekologicznej WOMP

biegły Sądu Okręgowego w zakresie oddziaływania czynników środowiskowych na organizmy żywe

współautor pierwszego w Polsce podręcznika „Zarys Ekotoksykologii Gdańsk 1995"

https://www.polishclub.org/2013/12/29/dr-jerzy-jaskowski-kolejna-kompromitacja-prawa-w-wydaniu-izb-lekarskich-czesc-1/

G
Gość
1 czerwca, 21:42, Gość:

Pani Alicja niech wyłączy TVPis i zacznie myśleć.

2 czerwca, 6:17, Gość:

Na TVN-nie w sprawie epidemii mówią identycznie jak w TVP więc kogo ma słuchać ?

5 czerwca, 11:00, Gość:

Dr Jaśkowskiego, dr Czerniaka i wielu innych...

Równie dobrze słuchać jasnowidza z Człuchowa.

G
Gość
2 czerwca, 06:53, Gość:

Niech pani Alicja siedzi w domu zrobi nam najwieksza przyjemnosc..nikt w taki skwar nie ma zamiaru kisic sie w masce!#!!

2 czerwca, 7:29, Gość:

Wróci epidemia to się podusisz we własnych wymiotach.

A była już ta "epidemia"? Kiedy, bo jakoś statystyki mówią coś innego...

"Zaskakujące słowa lekarza. Nikt w Polsce nie umarł na koronawirusa?

...Spójrzmy, jak zmieniała się narracja w kontekście koronawirusa. Przez pewien czas mówiono nam, że to taka druga grypa i nie ma się czego bać. W tym momencie jest wręcz przeciwnie. Skąd taka nagła zmiana w retoryce?

Musimy zdać sobie sprawę z tego, że oprócz zagrożenia infekcją, mamy do czynienia z grożącą nam paniką. Poruszenie może wywołać niebezpieczne skutki. W tym momencie nie wiemy, czy groźniejszy jest koronawirus, czy "wirus" lęku, który prowadzi do chaosu w systemie opieki zdrowotnej oraz w naszym państwie. Nie patrzmy jedynie na wirusologiczną stronę. Spójrzmy także na gospodarkę.

Skutki gospodarcze związane z koronawirusem na pewno będą dla nas dotkliwe.

Owszem. Jeżeli przychody przedsiębiorstw spadną o 10 proc. to polska gospodarka straci kwotę większą niż roczny budżet państwa.

Ekonomiści już dziś mówią o tym, że prawdopodobnie 10 lat zajmie nam powrót do sytuacji sprzed kryzysu wywołanego m.in. nowym wirusem.

To prawda. Proszę zwrócić uwagę, że scenariusz, o którym mówię, to automatyczna utrata ponad miliona miejsc pracy.

Mówi pan o panice, lecz gdyby spojrzeć na tę kwestię z drugiej strony, to widać, że wszechobecna histeria ma swoje uzasadnienie. Widzimy, co dzieje się we Włoszech, Hiszpanii, czy Niemczech. Koronawirus nie jest błahostką, która dotyczy jedynie seniorów lub osób, które mają problemy z systemem odporności. Zachorowania dotyczy także bardzo młodych osób.

Infekują się wszyscy. Musimy to podkreślać. Jednak nie wiemy, czy osoby, o których mówi się, że zmarły wskutek koronawirusa rzeczywiście odeszły w wyniku powikłań od wirusa. Przekazywane są informacje, że umarł pacjent wśród zakażonych nowym koronawirusem. Pytanie, co to znaczy?

Sugeruje pan, że nie wiemy, czy w Polsce chociaż jedna osoba zmarła na koronawirusa?

Dokładnie. Nie wiemy tego. Jednak wywoływana jest panika.

Polacy dostają lakoniczny przekaz i są zdezorientowani.

Ma pani racje. W zalewie informacji o koronawirusie mamy do czynienia z dezinformacją.

Być może rząd powinien precyzyjniej formułować przekazy?

Z całą pewnością. Rząd powinien na bieżąco informować o tym, co się dzieje. Jednak władze powinny to robić w sposób zrozumiały i konkretny.

W jednym z wywiadów podważył pan sens kwarantanny jako metody zapobiegania emisji koronawirusa. Dlaczego?

Czytałem dokument opublikowany przez Oxford, z którego wynika, że na tę chwilę w Wielkiej Brytanii infekcje przebyło 50 proc. społeczeństwa. Epidemiolodzy od początku twierdzą, że większość społeczeństwa przejdzie infekcję. Wirusolodzy uważają zaś, że nowy koronawirus zostanie z nami na długo. Jeśli prawdą jest, że wirus przejdzie przez całe społeczeństwo, to powstaje pytanie. Jakie mamy szanse, aby go powstrzymać obecnie stosowanymi metodami, które nie mają szans być efektywne z punktu widzenia zahamowania transmisji wirusa? Jednak będą efektywne, jeśli chodzi o wielkie szkody gospodarcze."

https://www.dorzeczy.pl/kraj/133966/zaskakujace-slowa-lekarza-nikt-w-polsce-nie-umarl-na-koronawirusa.html?fbclid=IwAR0TF4NqUZsKyYyq5Jou7IOMfbIJ2JQFvH-DP5YMbfQ8RZG0TVt1GwFwCro

G
Gość
5 czerwca, 10:57, Gość:

Ta mieszkanka to najlepiej powpuszczała by milicję do domów... Wtedy czułaby się bezpiecznie.

Niech wpuści jeszcze milicje obyczajową do łózka...

G
Gość
"Świat jest inny odc. 132 - Prosty efekt ogłupiania

Świat został tak ustawiony, że nie liczy się dobro dla człowieka lecz głównym parametrem jest ZYSK. Wszystkie działania rządów podlegają tym kryteriom. Do kogo idzie ten zysk?"

https://www.youtube.com/watch?v=6AQSn_aiqjU
G
Gość

ORWELL 2020

"„Washington Times” o COVID-19: to nie pandemia a wielkie oszustwo medialne

Amerykański dziennik „Washington Times” opublikował analizę, z której jednoznacznie wynika, że nie mamy obecnie do czynienia z żadną pandemią, a jedynie ze sztucznie rozdmuchaną medialną wrzawą. Wskazują na to m.in. dostępne dane dotyczące zachorowalności, liczby zgonów oraz działania podjęte w walce z chorobą. Jak podkreślono „wirus SARS-CoV-2 to nie czarna śmierć, ani nawet grypa sezonowa”.

Do zeszłego wtorku z powodu COVID-19 miało umrzeć 56 749 Amerykanów. Gazeta wskazuje, że w porównywalnym okresie w latach 2017-2018 na grypę sezonową zmarło ponad 80 tys. osób”.

Dziennik przypomina także, że zaledwie kilka tygodni temu światowi eksperci ostrzegali, iż na chorobę wywoływaną przez koronawirusa umrze co najmniej 1,7 miliona Amerykanów. Potem zmieniono modele wyliczeń i symulacje, i ogłoszono, że umrze od 100 tys. do 240 tys. osób.

Obecnie główny model, na którym opiera się grupa zadaniowa Białego Domu do spraw zwalczania koronawirusa, przewiduje, że do końca sierpnia umrze w USA około 70 tys. osób.

„Washington Times” wskazuje, że gdy koronawirus rozprzestrzeniał się w Chinach, a następnie w Europie „amerykańskie media z zapartym tchem informowały niemal z zapartym tchem, każdą przerażającą liczbę chorych i zmarłych”. Tym samym skutecznie wystraszyli Amerykanów, z których wielu zdecydowało się pozostać w domu przez ostatnie 40 dni, wychodząc jedynie sporadycznie po zakupy.

Dziennik podaje kilka faktów, wskazujących, że mamy do czynienie nie z pandemią a z „wrzaskiem medialnym”.

Ostatnie badanie przeciwciał przeprowadzone na Uniwersytecie Stanforda sugeruje, że śmiertelność spowodowana wirusem wynosi prawdopodobnie od 0,1 do 0,2 proc. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) oszacowała, że ​​śmiertelność jest od 20 do 30 razy wyższa i wezwała do wprowadzenia polityki izolacji.

W Nowym Jorku, w amerykańskim epicentrum pandemii, śmiertelność osób w wieku od 18 do 45 lat wynosi 0,01 proc., co oznacza, że umiera 10 na 100 tys. zarażonych. Jednak śmiertelność osób w wieku 75 lat i starszych jest 80 razy większa. W przypadku dzieci poniżej 18 roku życia wskaźnik śmiertelności wynosi 0,0.

Ponad połowa zgonów z powodu COVID-19 w Europie miała miejsce w zakładach opieki długoterminowej lub w domach opieki społecznej. Do tej pory również na tego typu ośrodki przypada co najmniej jedna piąta zgonów zarejestrowanych w Stanach Zjednoczonych.

Według najnowszych badań, prawie wszyscy pacjenci hospitalizowani z powodu koronawirusa w Nowym Jorku cierpieli na inne schorzenia.

„Dane medyczne dotyczące 5 700 pacjentów hospitalizowanych w ramach systemu opieki zdrowotnej Northwell, w którym przebywało najwięcej pacjentów w kraju w trakcie pandemii, wykazały, że 94 proc. z nich miało więcej niż jedną chorobę inną niż COVID-19”, donosi Fox News.

Badanie wykazało, że 42 proc. pacjentów miało nadwagę, a 53 proc. cierpiało z powodu nadciśnienia. Inni cierpieli na różne dolegliwości.

Dziennik podaje także, że miliony Amerykanów już się zaraziło koronawirusem, kwestionując zaniżone liczby Johns Hopkins University. W miniony wtorek według uczonych z Johns Hopkins miało być zarażonych około 988 tys. Amerykanów.

Badanie przeciwciał przeprowadzono w zeszłym tygodniu w Nowym Jorku sugeruje jednak, że co piąty Amerykanin (21,2 proc.) już przeszedł zakażenie. W Nowym Jorku mieszka 8,5 miliona ludzi, co oznaczałoby, że wirus miało 1,8 miliona nowojorczyków – donosi gazeta.

Z powodu COVID-19 miało umrzeć w mieście16 tys. 249 osób (śmiertelność wyniosła 0,89 proc., znacznie mniej niż podawały media)..."

https://stowarzyszenierkw.org/gospodarka/washington-times-o-covid-19-to-nie-pandemia-a-wielkie-oszustwo-medialne/

G
Gość
1 czerwca, 21:42, Gość:

Pani Alicja niech wyłączy TVPis i zacznie myśleć.

2 czerwca, 6:17, Gość:

Na TVN-nie w sprawie epidemii mówią identycznie jak w TVP więc kogo ma słuchać ?

Dr Jaśkowskiego, dr Czerniaka i wielu innych...

G
Gość
2 czerwca, 06:53, Gość:

Niech pani Alicja siedzi w domu zrobi nam najwieksza przyjemnosc..nikt w taki skwar nie ma zamiaru kisic sie w masce!#!!

2 czerwca, 7:29, Gość:

Wróci epidemia to się podusisz we własnych wymiotach.

Nikt się nie podusi, naoglądałeś się telewizyjnej, łżej propagandy...

Orwell już wiedział, że "ludzie będą wierzyć w to co wykreują im media"...

Wróć na gp24.pl Głos Pomorza
Dodaj ogłoszenie