Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Podczas finału WOŚP w Rumi odpalono fajerwerki w zamkniętej sali. Ekspert: Brak myślenia o bezpieczeństwie. Nawet jeśli był to błąd

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Łukasz Kamasz
Łukasz Kamasz
Wideo
od 12 lat
Pirotechnika w zamkniętej sali pełnej ludzi to nie tylko proszenie się o ofiary pożaru, złamanie wielu przepisów, ale i kompletny brak wyobraźni i dowód na brak odpowiedzialności i myślenia o bezpieczeństwie – podkreśla Marcin Samsel, ekspert ds. bezpieczeństwa, o groźnym zdarzeniu w czasie niedawnego finału WOŚP w Rumi.

Proszę państwa to było straszne – mówił z niedowierzaniem prowadzący imprezę w Rumi, w minioną niedzielę. - Mam nadzieję, że jesteście bezpieczni. To było przegięcie.

Fajerwerki w zamkniętej sali

Chwilę wcześniej, w hali sportowej Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, gdzie odbywał się finał WOŚP, gdy rozpoczęto tradycyjne „Światełko do nieba”, odpalono... fajerwerki. Odbiły się one od dachu i zaczęły nadlatywać w stronę publiczności. Całe szczęście nikt nie ucierpiał. Niemniej salę wypełnił dym, było bardzo głośno. Oczywiste jest, że doszło do zagrożenia pożarowego.

Narażenie bezpieczeństwa

Do wydarzeń z Rumi odniósł się Jerzy Owsiak, prezes zarządu Fundacji WOŚP. Jak podkreślał podczas konferencji podsumowującej 32. finał, w jego ocenie „zrobiono głupotę”.

- Moi drodzy, nie róbcie takich rzeczy, absolutnie jesteśmy przeciwni tego typu działaniom - podkreślał Jerzy Owsiak. - Trzeba być chyba szalonym, żeby pod dachem odpalić coś, co jest związane z ogniem i fajerwerkami. Zrobiono głupotę, z tego powodu są normalne działania policji, która rozmawia z organizatorem.

Rzeczywiście, sprawą zajmuje się policja w Wejherowie. Dzień po feralnej imprezie służby pracowały na miejscu zdarzenia, wykonano m.in. oględziny, zabezpieczono ślady, przesłuchano świadków oraz zabezpieczono dokumentację dotyczącą organizacji tego wydarzenia.

- Funkcjonariusze zainicjowali czynności służbowe w zakresie w spowodowania narażenia człowieka na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu - podkreśla asp. sztab. Anetta Potrykus, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Wejherowie.

Czy to był „zwykły” błąd?

Oświadczenie wydał rumski samorząd, który podkreślił, że organizatorem finału WOŚP był Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Rumi. Jak przekazali urzędnicy, szef miejskiego sztabu WOŚP został w trybie pilnym wezwany przez Urząd Miasta Rumi do złożenia wyjaśnień, a organizator został zobowiązany do współpracy ze służbami.

- W jednostce prowadzona jest szczegółowa kontrola, a osoby odpowiedzialne za przygotowanie tej części programu finału WOŚP poniosą konsekwencje - poinformował UM Rumi. - Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń, jednak taki incydent nigdy nie powinien się wydarzyć. - Jesteśmy na etapie ustalania szczegółowego przebiegu zdarzenia. Szefowa sztabu odpowiada na pytania odpowiednich służb – oświadczyli z kolei organizatorzy z MOSiR.

Zaznaczmy, organizatorzy finału WOŚP w Rumi w zapowiedziach imprezy pisali, że „przed nami jeszcze przyjazne środowisku, czyli bez huków i fajerwerków, Światełko do nieba”. Dlaczego zatem, mimo oficjalnych zapowiedzi, na sali zostały wystrzelone właśnie fajerwerki? Czy całe zdarzenie było zatem ludzkim błędem, brakiem w komunikacji?

Myślenie o bezpieczeństwie

Marcin Samsel, ekspert ds. bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego, wykładowca Wyższej Szkoły Administracji i Biznesu w Gdyni wskazuje na problem braku dotrzymywania formalności i procedur w czasie organizacji większości wydarzeń kulturalnych, rozrywkowych czy sportowych w Polsce.

- Pirotechnika w zamkniętej sali pełnej ludzi to nie tylko proszenie się o ofiary pożaru, złamanie wielu przepisów, ale i kompletny brak wyobraźni i dowód na brak odpowiedzialności i myślenia o bezpieczeństwie. Co oczywiste, nawet najszlachetniejsza impreza nie może przysłonić zdrowego rozsądku i stosowania zasad bezpieczeństwa. Ciekawe ile w tym roku finałów WOŚP w szkołach, miejskich placach, halach nie było zgłoszonych jako imprezy masowe? - zastanawia się Marcin Samsel.

Zaznaczmy, przepisy regulują status poszczególnych wydarzeń rozrywkowo-artystyczno-sportowych. W skrócie - jeśli szacowana liczba miejsc dla publiczności udostępnionych przez organizatora wynosi co najmniej 500 osób, impreza powinna być zgłoszona władzom samorządowym i służbom jako tzw. impreza masowa. Taki status imprezy nakłada na organizatorów konieczność spełnienia pewnych wymogów – od zabezpieczenia ochrony, łączności, kontroli uczestników, bezpieczeństwa pożarowego, zatrudnionego certyfikowanego kierownika ds. bezpieczeństwa itp. Problem w tym, że przepisy są omijane.

- Znaczna część imprez nie jest zgłaszana jako imprezy masowe, a w rzeczywistości okazują się właśnie takimi. Znam przypadki takich finałów WOŚP. Mówimy też o imprezach takich jak dożynki, wiele innych lokalnych wydarzeń. Wiem o meczach II, III ligi, które powinny być imprezami masowymi, z uwagi na liczbę kibiców, a takiego statusu nie miały. Dotyczy to również spotkań będących meczami podwyższonego ryzyka. Plagą branży są też imprezy organizowane niezgodnie z wydaną decyzją. Np. organizator ma zgodę na udział 1000 osób, a uczestników jest w rzeczywistości dwa, trzy a nawet pięć tysięcy – mówi Marcin Samsel.

Ekspert podkreśla, że o takich patologicznych zachowaniach decydują najczęściej oszczędności, wygoda, ale przede wszystkim niska świadomość organizatorów i brak wiedzy z zakresu bezpieczeństwa imprez o charakterze publicznym, nie tylko tych masowych.

- Bezpieczeństwo kosztuje, a wielu organizatorów imprez właśnie tu stara się zaoszczędzić. Potem, niestety, dochodzi np. do przypadków wtargnięć na scenę uczestników imprezy. To właśnie w takich okolicznościach doszło do zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Gdańsk od tamtej pory przygotowuje swoje imprezy bardzo profesjonalnie. Ale w wielu innych miejscach nie wyciągnięto wniosków z tragedii sprzed pięciu lat. W Polsce najliczniej odbywają się imprezy typu „ufff - kolejny raz się udało”... Ja takiej mentalności, beztroski organizatorów nie rozumiem. Ona musi się zmienić, byśmy mogli wyeliminować patologie – dodaje ekspert.

Pytanie, czy wpływ na bezpieczeństwo uczestników będzie miał fakt, że będą się bawili na imprezie masowej, spełniającej wymogi ustawy? Wg Samsela odpowiedź brzmi tak, i nie chodzi tylko o liczbę uczestników na placu przed sceną koncertu czy na trybunach meczu niższej ligi.

- Przy organizacji imprez prawo stanowi pewną ramę, punkt wyjścia. Od tego zaczyna się myślenie o bezpieczeństwie, czego dziś u nas brakuje. Kiedy organizator musi przygotować wymagane prawem dokumenty przy organizacji imprezy masowej, zaczyna niejako automatycznie analizować zagrożenia, sprawdza uprawnienia ochrony, kwestie przeciwpożarowe, ewakuacji – wskazuje Marcin Samsel.

Jak przekazała nam Komenda Powiatowa Policji w Wejherowie, finał WOŚP w Rumi nie był imprezą masową.

Organizatorzy przepraszają

Szef Sztabu Miejskiego WOŚP w Rumi przeprosił za to, o wydarzyło się w niedzielny wiecczór.

- Na miejscu przez cały czas była obecna wykwalifikowana służba medyczna. Na szczęście nie odnotowaliśmy, by zgłosił się do niej ktokolwiek poszkodowany. Pomimo, że nikt fizycznie nie ucierpiał, bardzo ubolewamy, że w ogóle doszło do tego wydarzenia. Zamierzamy wyciągnąć wnioski na przyszłość z tego wydarzenia – czytamy w oświadczeniu.
- Jest nam bardzo przykro, że ta sytuacja miała miejsce. Mimo wszystko prosimy, aby nie postrzegać całego miejskiego finału WOŚP przez pryzmat tego zdarzenia. W pracę mającego blisko 20-letnie doświadczenie sztabu zaangażowanych było kilkudziesięciu wolontariuszy, którzy kwestowali od samego rana, a setki mieszkańców zdecydowało się wesprzeć szczytny cel – zaznacza samorząd Rumi.

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Podczas finału WOŚP w Rumi odpalono fajerwerki w zamkniętej sali. Ekspert: Brak myślenia o bezpieczeństwie. Nawet jeśli był to błąd - Dziennik Bałtycki

Wróć na gp24.pl Głos Pomorza