Urodziny Witkacego w słupskim teatrze Rondo. Nasza recenzja

Daniel Klusek
Scena z "Wariata i zakonnicy”.
Scena z "Wariata i zakonnicy”. Krzysztof Tomasik
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Przedstawieniem pt. "Wariat i zakonnica" świętowali słupszczanie 124. rocznicę urodzin Stanisława Ignacego Witkiewicza - Witkacego. Kameralna sala teatru Rondo pękała w szwach.

Świętowanie rocznic urodzin i śmierci Witkacego to tradycja teatru Rondo. Stali widzowie wciąż pamiętają monumentalne dzieła w reżyserii Stanisława Miedziewskiego. Jednak ostatnich kilku wieczorów witkacowskich nie można uznać za udane. W niedzielny wieczór oglądaliśmy próbę powrotu do tradycji sprzed kilkunastu lat.

W "Wariacie i zakonnicy" w reżyserii Marcina Bortkiewicza zagrała dwunastoosobowa grupa rondowskiej młodzieży. Reżyserowi udało się stworzyć atmosferę teatralnej uczty, jakiej w Rondzie nie było już od kilku lat. Dwie sceny, obie z udziałem siostry Anny (dobra rola Anny Milewczyk) to realizacyjny majstersztyk.

Realizatorom nie udało się jednak uniknąć błędów. Niektórzy wykonawcy mogli w ogóle nie pojawiać się na scenie, a spektakl nic by na tym nie stracił. Nie wiadomo, po co reżyser zdecydował się na smażenie jajecznicy na scenie, bo chyba nie dla efektu skwierczącej cebuli. Najgorsze jednak były niedostatki techniczne u wykonawców. Nie wiedzieli, po co gestykulowali, mówili często niewyraźnie, a ich jedynym sposobem wyrażenia emocji był krzyk.
- Było zdecydowanie za głośno. Czasem nie wiedziałam też, o czym reżyser i aktorzy chcą opowiedzieć widzom - mówiła po przedstawieniu Kinga, studentka ze Słupska.

- Widziałam w Rondzie wiele przedstawień. Lepszych przedstawień.
"Wariata i zakonnicę" należy jednak uznać za początek powrotu do przedstawień, które kilkanaście lat temu sprawiły, że Rondo stało się symbolem przedstawień najwyższej klasy.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
dla sprostowania: aktorka grająca rolę Siostry Anny nazywa się Marta Milewczyk.
n
nazca
Oglądałem ten spektakl. Jest to zupełnie nowatorska interpretacja tej trzyaktówki. Moim zdaniem tak pomysł, jak i sposób jego przedstawienia jest bardzo oryginalny. Nie zapominajmy, że aktorzy to młodzież w wieku 16/20 lat. Chwała tym młodym ludziom. ...Jeden jest tylko pewnik, że wielkość w sztuce jedynie jest dziś w perwersji i obłędzie... Ale dla tworzących, a nie dla szakali, ich forma związana jest z ich życiem (cyt)..... Wynik kilkudniowej ciężkiej pracy reżysera i grupy młodych ludzi. Brawo!!!!!! Interpretacja nie przystaje jednak do miejscowej zaściankowości jak się okazuje. To coś noewgo. Ciekawa konfrontacja z lekturą i analizą biografi Stasia. Brawo dla reżysera i młodych aktorów
Dodaj ogłoszenie