MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Wybił oko „tulipanem” przypadkowemu przechodniowi. Wizja lokalna przed Nocnym Markiem w Słupsku

Bogumiła Rzeczkowska
Bogumiła Rzeczkowska
Rekonstrukcja zdarzenia przy al. Sienkiewicza w Słupsku
Rekonstrukcja zdarzenia przy al. Sienkiewicza w Słupsku Łukasz Capar
W czwartek późnym wieczorem przed sklepem Nocny Marek przy alei Sienkiewicza w Słupsku odbył się eksperyment procesowy, oględziny miejsca i rekonstrukcja zdarzenia, do którego doszło ponad pięć i pół roku temu. Wtedy w czasie bójki przypadkowy przechodzień został zaatakowany butelką „tulipanem” i stracił oko. Przed Sądem Okręgowym w Słupsku toczy się drugi już proces w tej sprawie.

Do zdarzenia doszło w nocy z 29 na 30 września 2018 roku. Według ustaleń śledztwa Łukasz M., nauczyciel ze Słupska, wracał wtedy do domu z żoną i znajomymi. Przed Nocnym Markiem przy alei Sienkiewicza w Słupsku towarzystwo zatrzymało się, czekając na zapiekankę.

Stała tam grupa młodzieży w wieku 18-19 lat. Z tego towarzystwa młody mężczyzna z dłuższymi włosami wszedł do sklepu. Na jego widok 36-letni obecnie Piotr Z., który był wewnątrz z 44-letnim obecnie Przemysławem G., zaczął z niego kpić i dokuczać mu z powodu fryzury. Gdy wyśmiewany mężczyzna wyszedł na zewnątrz, opowiedział o tym swoim znajomym. Ci postanowili „wyjaśnić” sprawę z Piotrem Z. Ten rozbił dwie butelki, z którymi wyszedł ze sklepu. Trzymając "tulipany" za szyjki, ruszył z nimi w stronę grupy młodych. Został jednak obezwładniony i przewrócony. Gdy Piotr Z. odrzucił butelki, do akcji włączył się stojący nieopodal Przemysław G. Podniósł butelkę i zaatakował nią pierwszą osobę, którą miał pod ręką. Był to właśnie Łukasz M., który z awanturą dwóch mężczyzn i grupą młodych ludzi nie miał nic wspólnego. Pokrzywdzony został ciężko ranny w różne części głowy i twarzy, w tym w lewe oko.

- Znamienne jest to, że gdy zakrwawiony Łukasz M. wbiegł do sklepu i prosił o pomoc ekspedientkę, ona powiedziała, żeby wyszedł, bo pobrudzi wszystko krwią – mówi adwokat Paweł Skowroński, pełnomocnik pokrzywdzonego Łukasza M.

Po zdarzeniu Łukasz M. trafił do szpitala. Niestety, okazało się, że przebiciu oka szkłem nie odzyska już w nim wzroku.

Tymczasem uczestnicy awantury oddalili się sprzed sklepu. Nie wiadomo, czy byli pijani. Policja ich dane ustaliła dopiero po jakimś czasie. Monitoring był zbyt słaby, by odczytać z nagrania numery rejestracyjne auta. Jednak Przemysław G. wpadł, bo przewijał się w prokuraturze w innych sprawach. Namierzono go po modelu samochodu i logowaniu się jego telefonu do stacji bazowej.

Prokuratura Rejonowa w Słupsku oskarżyła Przemysława G. i Piotra Z. o udział w bójce z użyciem niebezpiecznego przedmiotu, a pierwszego z nich również o to, że stłuczoną butelką „tulipanem” uderzył w twarz Łukasza M. W ten sposób spowodował u niego ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci ran twarzy, głowy, ucha, palca lewej ręki, rany szarpanej powieki górnej i dolnej lewego oka, przebicia lewej gałki ocznej, co doprowadziło pokrzywdzonego do ciężkiego kalectwa – utraty wzroku w oku.

Po pierwszym procesie w Słupsku Przemysław G. został skazany na karę 5 lat i 3 miesięcy więzienia, a Piotr Z. na karę 1 roku i 2 miesięcy, jego wyrok jest już prawomocny. Natomiast obrona Przemysława G. wykorzystała fakt, że pokrzywdzony Łukasz M. jako swojego napastnika najpierw wskazał Piotra Z., a dopiero później głównego oskarżonego. Wyrok został zaskarżony. Sąd Apelacyjny w Gdańsku uchylił go i sprawa Przemysława G. po raz drugi toczy się przed Sądem Okręgowym w Słupsku.

Sąd Apelacyjny w Gdańsku, uchylając wyrok, zlecił między innymi przeprowadzenie eksperymentu procesowego na miejscu zdarzenia, a także sporządzenie opinii antropologicznej. Jest już gotowa i wynika z niej, że „tulipana” z bardzo wysokim prawdopodobieństwem użył Przemysław G.

Natomiast czwartkowa wizja lokalna, przeprowadzona przez prokuraturę, trwała od godziny 20.30 do 1 w nocy. Trzeba dodać, że wzbudziła ogromne zainteresowanie mieszkańców Słupska. Na widok radiowozów, parawanu, ekipy policyjno-prokuratorskiej w mediach społecznościowych pojawiły się spekulacje, że doszło do zabójstwa lub wypadku.

- Musieliśmy wyłączyć jeden pas ruchu, by bezpiecznie przeprowadzić rekonstrukcję wydarzeń – mówi Lech Budnik, słupski prokurator rejonowy, który jest autorem aktu oskarżenia. - Natomiast parawan był potrzebny do tego, by kolejni świadkowie nie widzieli tego, co demonstrują zeznający przed nimi, bo taki charakter miał ten eksperyment zlecony przez sąd.

Oskarżony Przemysław G., który nie przyznaje się do zarzutu, nie brał udziału w rekonstrukcji. Jego rolę i jeszcze kilku osób odtworzyli policjanci-pozoranci.

Rozprawa odbędzie się w kwietniu.

od 7 lat
Wideo

Ukraiński dron uderzył w radar w Orsku. Przeleciał aż 1800 kilometrów

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gp24.pl Głos Pomorza