Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Felieton rowerowy. Co nowego, rowerowego w Słupsku?

Ireneusz Wojtkiewicz
Na styku nowego i starego tunelu na słupskim dworcu kolejowym widać różnicę poziomów sięgającą nawet kilku pięter
Na styku nowego i starego tunelu na słupskim dworcu kolejowym widać różnicę poziomów sięgającą nawet kilku pięter Ireneusz Wojtkiewicz
Podczas naszego wielokilometrowego objazdu Słupska widać, że w infrastrukturze komunikacyjnej miasta jest coś nowego, rowerowego. Ciekawskim najpierw jednak radzę trafić na korzystną szparę w tej paskudnej listopadowej aurze, aby przebić się przez inną szparę między śródmieściem a Zatorzem. Czyli pokonać supeł komunikacyjny zwany węzłem transportowym.

Na początek dwie pokrzepiające wiadomości dla rowerzystów, że sklepy i serwisy rowerowe Kawisbike i Duet w sąsiedztwie dworców kolejowego i autobusowego mają się dobrze, a zapasy towaru sięgają po sufity. Co innego wspomniane dworce, które ulegają likwidacji. Częściowo wygrodzony dworzec kolejowy, nad którym dominuje kilof zamiast rozumu, stał się jeszcze bardziej nieprzyjazny pasażerom, korzystającym z różnego typu wózków oraz rowerów. Kasy przerzedzone, siedzenia druciane, windy zagrodzone, a korzystanie z podjazdu na tunel peronowy wymaga niezłej kondycji fizycznej. Jeszcze gorzej jest z wejściami na wszystkie trzy perony, gdzie są tylko strome schody. Do tego niskie rampy peronowe i trzeci peron bez żadnego zadaszenia, na przedłużeniu drugiego.

Wygląda na to, że nie na burzeniu dworcowego budynku, otwartego uroczyście i poświęconego pod koniec 1990 roku, ale na przebudowie peronów i tuneli należy się skupić. Odcinek nowego tunelu od strony Zatorza owszem jest i wiedzie na drugą stronę dworca, gdzie ongiś były bocznice towarowe. Działają tutaj dwie windy, są podjazdy na wózki i rowery, ułatwiające pokonanie różnicy poziomów między starym a nowym tunelem, sięgającej nawet kilku pięter. Jest też wiata na rowery, w środku budynku dawnej ekspedycji kolejowej urządzono poczekalnię i kasy, a na zewnątrz osiem stanowisk postojowych dla autobusów. Wszystko razem stanowi nowy węzeł transportowy, a raczej taki supeł komunikacyjny między śródmieściem a Zatorzem.

Połączenie z układem komunikacyjnym Zatorza tylko jedno - poprzez ul. Towarową i jej skrzyżowanie z ul. Sobieskiego i Zygmunta Augusta. Tutaj prowadzi około półkilometrowa nowa droga rowerowa, którą wcześniej już objechaliśmy. Teraz lepiej widać, że to podobny knot układu komunikacyjnego jak na skrzyżowaniu al. Wojska Polskiego i ul. Kołłątaja przed dworcem kolejowym. Poza tym trafiamy (12 bm.) na nawaloną sygnalizację przejścia pieszego przez ul. Sobieskiego na wprost ul. Z. Augusta, którą wiedzie wytyczona w jezdni droga rowerowa. Aby na nią wjechać trzeba pokonać trzy przejazdy z sygnalizacją świetlną, a można byłoby jeden gdyby było coś normalnie.

Jadąc dalej ul. Sobieskiego widać, że dobrze byłoby na rondzie u zbiegu z ul. Banacha zbudować połączenie drogowe ze wspomnianym węzłem transportowym. Na razie taki zamiar jest w sferze wyobraźni. Tymczasem ścieżkami rowerowymi docieramy do skrzyżowania ul. Poniatowskiego, Niemcewicza i Morskiej. Zainstalowana tu sygnalizacja świetlna jeszcze nieczynna, ale za to satysfakcjonuje obecny stan ok. 350-metrowej ulicy Morskiej. Przebudowana, ma nową drogę rowerową o bitumicznej nawierzchni, którą przyjemnie i bezpiecznie się jeździ. Sięga nowo wybudowanego ronda w ciągu ul. Bałtyckiej, ale trudno się nie zgodzić z opiniami, że na tym wylotowym odcinku w kierunku Ustki nie czyni ono ruchu bardziej płynnym. Pewnie lepiej niż to rondo służyłyby nowo wydzielone pasy jezdni na lewoskręty, wszak długa na ponad 800 metrów ul. Bałtycka jest zabudowana składami, stacjami i marketami.

Zaglądamy po drodze nad Stawek Łabędzi, gdzie pod koniec tegorocznego lata wiekowy Mostek Łabędzi o stalowej konstrukcji łukowej na Słupi w ciągu ul. Orzeszkowej został zamknięty. Tablica ostrzegawcza po obu stronach głosiła, że planowane rozpoczęcie przebudowy mostu nastąpi w drugiej połowie 2023 roku. Relacjonowaliśmy to w sierpniu br., tymczasem tablice poznikały, przebudowa jeszcze nie ruszyła i ubyło elementów wygrodzenia przeprawy dla pieszych i rowerzystów. Co chwile widać, jak tędy skracają sobie drogę. Tutaj więc nic pocieszającego, tylko pozazdrościć gminie Słupsk, że szybciej zbudowała nieopodal nowy mostek pieszo – rowerowy na Słupi.

Marnie też na ul. Wandy, która wprawdzie jest w ciągu bulwarów nad Słupią, ale wręcz straszy wszystkim: poniemieckim i zaniedbanym ogrodzeniem skarp, koślawymi nawierzchniami z błotem i kałużami oraz takimi „niespodziankami” w stertach opadłych liści, jak porzucone hulajnogi elektryczne. Pomyśleć łapiąc się za głowę, że to strefa płatnego parkowania.

Dojeżdżamy na ul. Armii Krajowej, skąd dochodzą słuchy, że jest gotowa nowa, asfaltowa droga rowerowa na długości prawie 600 metrów. Pomykamy nią ciekawi zmian jak wielu innych cyklistów. Po wycince drzew i krzewów, co zresztą niedawno ukazaliśmy na naszych zdjęciach, koło starostwa przybyła rabatka z jakimiś badylami. Cytowana już wcześniej opinia przechodniów, że tutaj zapanowała betonoza, jest nadal aktualna. Poza tym, ta ulica tylko jednym krańcem styka się z traktem rowerowym na ul. Szarych Szeregów, a więc prawie na całej swej długości jest niespójna z siecią dróg rowerowych w tej części miasta.

A w ogóle po co ta przebudowa, wszak ul. Armii Krajowej była w dużo lepszym stanie niż wiele innych ulic śródmieścia. Skutkiem tej przebudowy jest zwężona jezdnia – połowa jej szerokości jest niewiele większa od nowej drogi rowerowej. Mogą być kłopoty z zachowaniem bezpiecznego odstępu przy wymijaniu się dużych autobusów komunikacji miejskiej. Co gorze, zlikwidowano dwie zatoki przystankowe autobusów, robiąc w ich miejscach tzw. perony na jezdni. Taki sam przystanek jezdniowy zbudowano nieopodal pseudo ronda do zbiegu ulic Armii Krajowej, Kaszubskiej, Obrońców Wybrzeża i Świętego Piotra. To jest taki słupski, wdrożony na wielu innych ulicach sposób na robienie tłoku pojazdów, skutkującego także zwiększeniem emisji spalin i hałasu oraz pogorszeniem warunków bezpieczeństwa pieszych. Poza tym dają się we znaki uboczne skutki wprowadzenia sprzedaży biletów przez kierowców autobusów.

Przed tymi problemami wcześniej przestrzegali słupscy radni, o czym pisaliśmy, ale zostali zwyczajnie olani przez zarządców słupskiej infrastruktury. Szkoda, że ci decydenci nie skorzystali z doświadczeń w pobliżu, np. w podmiejskich Siemianicach, czy choćby na ulicach Arciszewskiego lub Poniatowskiego. Tamże już dawniej potrafiono godzić ruch samochodowy, pieszy i rowerowy. Wygląda na to, że bez dogłębnego audytu służby drogowej problemów komunikacyjnych Słupska nie rozsupłamy mimo nowego węzła i trzech nowych kawałków dróg rowerowych o łącznej długości ok. półtora kilometra.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sukces Neuralink - pacjent steruje komputerem siłą myśli

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gp24.pl Głos Pomorza