MKTG SR - pasek na kartach artykułów

O historii i przyszłości. Rozmowa z Maciejem Pohlem, prezesem Słupskiej Spółdzielni Mieszkaniowej "Czyn"

Wojciech Lesner
Maciej Pohl prezesem zarządu SSM "Czyn" został w ubiegłym roku. Ze spółdzielnią jest związany od 2012 roku.
Maciej Pohl prezesem zarządu SSM "Czyn" został w ubiegłym roku. Ze spółdzielnią jest związany od 2012 roku. archiwum prywatne
Rozmawiamy z Maciejem Pohlem, prezesem Słupskiej Spółdzielni Mieszkaniowej "Czyn".

Spółdzielnia obchodzi w tym roku swoje 65. urodziny. Kiedy wszystko się zaczęło?

W 1959 roku spółdzielnia została wpisana do rejestru spółdzielni mieszkaniowych i działa nieprzerwanie do dziś. Naszym pierwszym osiedlem, i pierwszym osiedlem spółdzielczym w Słupsku w ogóle, było to wybudowane w rejonie ulic Garncarska-Wiejska. Tam, na jednym z budynków, znajduje się pamiątkowa tablica dokumentująca to dokonanie. Przez te wszystkie lata, do 1991 roku, spółdzielnia rozwijała zasób mieszkaniowy i go rozbudowywała. Ostatni budynek został oddany do użytku właśnie w 1991 roku. W tej chwili spółdzielnia sprawuje zarząd nad 89 budynkami, w tym pięcioma wysokimi. Znajduje się w nich łącznie 6040 lokali mieszkalnych. Zarządzamy również ośmioma kompleksami garażowymi oraz ponad setką lokali użytkowych. To wszystko razem tworzy substancję budynkową spółdzielni. Mieszka w tych zasobach około 10 tys. mieszkańców. Ale spółdzielnia „Czyn” to nie tylko Słupsk. Mamy budynki również w Jezierzycach i Dębnicy Kaszubskiej.

Jaką funkcję pełni spółdzielnia? To przecież instytucja nie tylko zajmująca się ściąganiem opłat od mieszkańców.

Administrujemy i zarządzamy. Uważam, że spółdzielnia to ludzie, zgodnie z ideą spółdzielczości, która narodziła się w Stanach Zjednoczonych, w Szwajcarii, Niemczech i we Francji. To ludzie, którym my świadczymy usługi, ale także pracownicy. Sama koncepcja oparta jest na dwóch płaszczyznach – są to potrzeby mieszkańców i potrzeby nieruchomości. Nie ukrywajmy - zasoby nie są najnowsze, więc by standard mieszkańców był taki, jak w nowo budowanych osiedlach, trzeba to, co jest możliwe remontować, żeby standard nie odbiegał znacząco od nowych lokali. Należy też podjąć szeroką kampanię remontową lokali użytkowych, co członkowie i rada nadzorcza rozumieją – opracowaliśmy już plan wieloletni remontów w budynkach niemieszkalnych. Chodzi o to, żeby ich stan również był przystający do obecnych czasów, by byli chętni na najem tych budynków. Poza administrowaniem, spółdzielnia prowadzi Spółdzielczy Dom Kultury EMKA. Jednym z celów statutowych spółdzielczości jest tego rodzaju działalność. Członkowie spółdzielni odprowadzają co miesiąc 10 groszy od metra kwadratowego na działalność kulturalną i oświatową. Tę działalność w ramach domu kultury staramy się unowocześniać i rozwijać, świadcząc nieodpłatne, albo za symboliczną opłatą zajęcia dla członków, jak fitness, nauka tańca, szachy, brydż. Są też zajęcia dla dzieci – taneczne, wokalne, rękodzielnicze. Mamy szereg innych pomysłów. W najbliższym okresie planujemy zrobić rajd pieszy i po raz pierwszy, z mojej inicjatywy, rajd rowerowy. Mam nadzieję, że stanie się on imprezą cykliczną.

Mieszkańcom zdarza się narzekać np. na niewyremontowaną infrastrukturę. Ale nie wszystko od razu da się zrobić?

Mamy bardzo dobrych i kompetentnych pracowników, którzy są bardzo dobrze nastawieni do klientów i użytkowników lokali. Nie zawsze każdy jest zadowolony i nie zawsze wszystkie problemy udaje się od razu rozwiązać. „Czyn” jako jedna z nielicznych spółdzielni ma w statucie zapisane organizację zebrań konsultacyjnych z mieszkańcami. Ktoś może powiedzieć, że to zmora dla zarządu, ale ja uważam, że jest odwrotnie. To jest czasem jedyna możliwość, by spotkać się bezpośrednio z mieszkańcami. Poza walnym zgromadzeniem, które jest co roku, to na tych zebraniach konsultacyjnych mieszkańcy mogą poruszyć wszystkie problemy dotyczące ich nieruchomości. Jeśli wywiąże się merytoryczna dyskusja, to jesteśmy w stanie wspólnie wypracować koncepcję dla danej nieruchomości uwzględniającą jej możliwości finansowe oraz potrzeby i zdanie mieszkańców. Jedyną bolączką jest to, że nie każdy chce chodzić na takie spotkania. One organizowane są po to, żebyśmy się spotkali w jak największym gronie. Im większa będzie reprezentacja mieszkańców na tym zebraniu, tym bardziej będzie ono stanowiło wyraz ich woli i potrzeb. Jeżeli takie spotkania robimy raz, w miarę potrzeby dwa razy w roku, to zawiadamiamy o tym wcześniej. Niedawno wprowadziliśmy też nowy program do obsługi mieszkańców i zasobów. Wszystko jest zintegrowane w jednym programie. Namawiamy wszystkich członków, żeby korzystali z tak zwanej Internetowej Obsługi Kontrahenta. Wtedy każdy członek widzi swoje mieszkanie i wszystkie komunikaty na podglądzie. W dobie internetu nawet starsze osoby mówią o tym, że fajną sprawą jest to, że nie muszą dzwonić do spółdzielni. Widzą wszystko na monitorze – np. kiedy będzie następny przegląd. Staramy się to rozwijać. Poza tym, nowy zarząd zdecydował, że należy próbować pozyskać środki zewnętrzne. Jako że jesteśmy w Unii Europejskiej, są różne programy. Trzeba z tego korzystać. Mieszkańcy nie są w stanie uzbierać, zwłaszcza w budynkach takich jak wieżowce, nawet podnosząc stawkę na fundusz remontowy, takich środków, żeby zrobić kompleksowy remont wieżowca – elewację, docieplenie, instalacje. Pracujemy nad pozyskaniem dofinansowania w ramach jednego z unijnych programów. Planujemy złożyć dwa wnioski. Dla lokali w Dębnicy Kaszubskiej chcemy pozyskać dofinansowanie na zmianę źródła ciepła, ponieważ 100 mieszkań zasilanych jest z naszej kotłowni olejowej. Wiemy, jak wzrastają ceny na nośniki energii, więc chcemy spróbować znaleźć alternatywne źródło ciepła w ramach OZE.

Jakie plany na przyszłość ma „Czyn”?

W przyszłości jesteśmy w stanie utworzyć komórkę obsługi wspólnot mieszkaniowych. Na terenie Słupska jest odpowiednia liczba administratorów, ale myślę, że zawsze nowy podmiot, który zaoferowałby kompleksową obsługę i był konkurencyjny cenowo, byłby zdrową konkurencją stymulującą wszystkich. Uważam że spółdzielnia, w przyszłości, powinna powrócić do inwestycyjnej działalności, czyli budowy lokali mieszkalnych. To temat wielopłaszczyznowy. Spółdzielnia posiada grunty własne w Bierkowie i jest w stanie na nich coś zrobić. Jestem po spotkaniach z prezesami różnych spółdzielni mieszkaniowych z Polski. Wszyscy podkreślają, że nasza władza, nie ważne jakiej opcji, zapomniała w ostatnich latach o spółdzielczości mieszkaniowej, traktowała ją po macoszemu. Niestety niektóre osoby uważają, że spółdzielczość to miniona epoka, a to nieprawda. Spółdzielczość wywodzi się z krajów, które nie miały komunistycznego ustroju. Warto tę spółdzielczość mieszkaniową rozwijać. W tej chwili w Niemczech czy Francji spółdzielnie mieszkaniowe rozkwitają. Ten model jest bardzo atrakcyjny dla młodych ludzi, bo mieszkania w systemie deweloperskim na Zachodzie stały się dla nich nieosiągalne. W Polsce ten trend też jest widoczny. W ramach spółdzielni mieszkaniowych jesteśmy w stanie zaoferować mieszkania w niższych cenach, w tym samym standardzie, co deweloperzy, bo nie prowadzimy działalności nastawionej na zysk - to jednak wymaga rozwiązań systemowych. Mogłyby to umożliwić m.in. kredyty preferencyjne dla spółdzielni na budownictwo mieszkaniowe. Jako spółdzielnie wybudowaliśmy znaczną część mieszkań w Polsce i mamy narzędzia, działy techniczne, możliwość skalkulowania tych inwestycji. Możemy spowodować, ze znormalnieją ceny rynkowe.

Wydaje się, że spółdzielnie mieszkaniowe powinny również współpracować z lokalnymi samorządami – z korzyścią dla obu stron. To możliwe?

Niedługo miasto zrewitalizuje Park Jordanowski. Bardzo nas to cieszy. Jest tak usytuowany, że dookoła są nieruchomości spółdzielcze. Jest o tyle ciekawie, że w pobliżu parku jest nasza największa nieruchomość nr 29, która składa się z tysiąca mieszkań. Na pewno z odnowionego parku będą korzystać mieszkańcy „Czynu”. Jeżeli chodzi o samą zgodę na zrealizowanie naszego ostatniego festynu – nie było żadnego problemu, dostaliśmy odpowiednie pismo z wytycznymi. Bawili się też mieszkańcy, którzy nie są członkami naszej spółdzielni. To wszystko pokazuje, że można na płaszczyźnie samorząd-spółdzielnie skutecznie rozmawiać. Uważam, że wszystkie jednostki budżetowe czy organizacyjne samorządu powinny ze spółdzielniami siadać do stołu i rozmawiać.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ślubowanie olimpijczyków - wywiad Przemysław Zamojski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gp24.pl Głos Pomorza