MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Odlewnictwo w Słupsku niczym hutnictwo. Pół wieku temu było ciepło i gorąco, aż wystygło

Ireneusz Wojtkiewicz
Ciekły metal wlewany do form w odlewni słupskiego ZD
Ciekły metal wlewany do form w odlewni słupskiego ZD Ireneusz Wojtkiewicz
Rozglądając się po Słupsku za pozostałościami przemysłu odlewniczego pamiętamy, gdzie mieliśmy coś wspólnego z hutnictwem. Tam bywało nawet gorąco, gdy z tak zwanego żeliwiaka odbywał się spust ciekłego metalu. Po latach wszystko wystygło, stary piec został ocieplony, a dawne hale modelarni i formierni ogrzewa teraz kominek opalany drewnem.

Odlewnictwo było jedną wielu specjalności powstałego w 1950 roku w Słupsku Zakładu Doskonalenia Zawodowego w celu podnoszenia kwalifikacji zawodowych osób zatrudnionych w rzemiośle i przemyśle. W „Historii Słupska” pod redakcją Stanisława Gierszewskiego wyczytamy min., że od roku 1960 przy ZDZ prowadzona była zasadnicza szkoła zawodowa. Ta placówka przygotowywała specjalistów w kierunkach: ślusarstwo ogólne i narzędziowe, elektromechanika, modelarstwo w drewnie oraz odlewnictwo. Nauka zawodów prowadzona była w warsztatach szkoleniowo – produkcyjnych, a nauczanie teoretyczne w zaadaptowanym budynku przy al. H. Sienkiewicza. Absolwenci tej szkoły podejmowali pracę głównie w Słupskiej Fabryce Narzędzi Rolniczych (potem Fabryki Maszyn Rolniczych „Agromet – Famarol” – przyp. I.W.) i Słupskich Zakładach Sprzętu Okrętowego (potem Zakładu Urządzeń Okrętowych „Sezamor – przyp. I.W.). Poza tym ZDZ prowadził szkolenia zawodowe w zależności od zapotrzebowania, najczęściej jednak w zakresie: obsługi dźwigów, palaczy centralnego ogrzewania, spawania elektrycznego, bezpieczeństwa i higieny pracy, operatorów sprzętu budowlanego, naprawy telewizorów i inne.

Wspomniane odlewnictwo było też w programie nauczania praktycznego ówczesnego Technikum Mechanicznego w Słupsku, które korzystało z zaplecza technicznego ZDZ. Dysponowały one jedyną w mieście odlewnią metali, którą udostępniano do praktycznej nauki zawodu, prowadzonej raz w tygodniu przez pięć lat. Zanim więc zostaliśmy technikami – mechanikami, praktykowaliśmy min. hutnictwo. Dobrze, że zachowaniem pewnego dystansu od stanowisk pracy zawodowych metalurgów, bo nastąpiła jakaś eksplozja w piecu z roztopionym medalem, którego kawałki się rozprysły po całej hali produkcyjnej. Uciekaliśmy na zewnątrz w panice, tratując po drodze formy odlewnicze, za co zostaliśmy mocno zrugani.

Wracając po około 10 latach na to samo miejsce już w roli reportera „Głos Pomorza” zrelacjonowałem na jego łamach 30 stycznia 1975 roku jak pracowała ta słupska „Huta w miniaturze”:

„Wnętrze formierni Odlewni Żeliwa Wojewódzkiego Zakładu Doskonalenia Zawodowego przypomina nieco wielką piaskownicę. Tyle, że nie ma w niej piasku, lecz pył węglowy, który wraz z rdzeniami i drewnianymi modelami odlewnicy wykorzystują do wykonywania form. Sama zaś operacja formowania, choć wygląda jak dziecięca zabawa, jest czynnością żmudną, wymagającą dużej dokładności i staranności, bowiem od tego oraz stopnia nawilgocenia formy w dużej mierze zależy jakość wykonanego odlewu.

Czynnościami tymi parają się modelarze i formierze – odlewnicy oraz przysposabiający się

do tego zawodu uczniowie 3-letniej szkoły ZDZ. Efektem ich pracy są odlewy z żeliwa szarego i białego w postaci płyt kuchennych, rusztów do pieców węglowych, korpusy, koła zębate itp. części maszyn. Ponadto w odlewni ZDZ wykonuje się jeszcze odlewy przeróżnych detali maszyn i urządzeń ze stopów aluminium, mosiądzu i brązu. Każdy odlew jest zazwyczaj wykonywany z naddatkiem materiału na niezbędną obróbkę mechaniczną. Potem w razie potrzeby przeprowadzane są dalsze zabiegi termiczne i gotową część czy korpus można już wykorzystywać do montaż maszyn lub urządzeń mechanicznych.

Od kierownika odlewni mgr. inż. Stanisława Światłowskiego dowiadujemy się, rocznie wykonuje się tutaj około 550 ton odlewów żeliwnych i ok. 100 ton odlewów z metali nieżelaznych na potrzeby własne ZDZ oraz na zamówienia niektórych fabryk i zakładów przemysłowych w województwie słupskim. Część wyrobów produkuje się także w kooperacji ze Stocznią „Ustka” i zakładami „Eltra” w Gniewie. Zapotrzebowanie na odlewy jednak jest o wiele większe niż możliwości ich wykonania.

Corocznie zawód modelarza – odlewnika lub formierza – odlewnia uzyskuje około 25 osób. Możliwości ich zatrudnienia w województwie słupskim są raczej skąpe: do wyboru – tylko dwie

podobne odlewnie w Koszalinie i Darłowie. Dobrze więc, że przy okazji szkoły zawodowej ZDZ uzyskują jeszcze zawód spawacza.

Nie do pozazdroszczenia są warunki pracy w słupskiej „mini hucie” ZDZ. Chodzi głównie o usprawnienie transportu ciekłego metalu. Zdaniem kierownictwa WZDZ sprawa to raczej nie do rozwiązania i w sumie nieopłacalna, zwłaszcza, że może za 2 – 3 lata zostanie obok „Sezamoru” pobudowana nowa odlewnia. Nawet już plac wytyczono i ogrodzono, napływają pierwsze urządzenia odlewnicze. To wszystko jednak na pociechę, ale warto jeszcze to i owo w starej odlewni usprawnić. Polepszenie warunków bezpieczeństwa i higieny pracy ludziom jest zawsze opłacalne i to trzeba przede wszystkim mieć na względzie”.

Dekady lat 70. i 80. były zapewne najbardziej pomyślne dla ZDZ. Obiekty dydaktyczne funkcjonowały wtedy w centrum Słupska w dwóch okazałych domach u zbiegu al. H. Sienkiewicza i ul. Grodzkiej. Jeden z nich oświetlał duży neon, jakich niemało zdobiło architekturę miasta. Z czasem większy obiekt przeszedł we władanie innych użytkowników, a w starym centrum miasta przy ul. Grodzkiej 9 pozostało tylko biuro pod szyldem Centrum Edukacji Dorosłych ZDZ w różnych zawodach – oferowanych także na życzenie klientów. Natomiast tam, gdzie była wspominana na tych łamach odlewnia żeliwa (przy ul. Gdańskiej 6, nieopodal skrzyżowania z ul. Kniaziewicza), prosperuje obecnie salon łazienek i innych pomieszczeń. Wnętrze dawnej formierni ogrzewa dekoracyjny kominek opalany drewnem, a po piecu hutniczym zostały tylko mury, które – jak zapewnia gospodarz posesji - ocieplono.

Nowo zbudowane centrum ZDZ znajduje się obecnie w trzykondygnacyjnym obiekcie przy ul. Szczecińskiej 57. Budowla dość okazała, charakterystyczna dla obiektu szkolnego, ale gwaru związanego z tym przeznaczeniem nie słychać. Przypomina raczej pustostan, a nowo wybudowana odlewnia jakby czekała na kursantów i klientów. Dynamikę rozwoju zapewne ograniczyła tutaj transformacja ustrojowa, w której Słupsk utracił rangę największego ośrodka przemysłowego na Pomorzu Środowym. Zanim wróci o tej roli w nowym wydaniu może być tak, że np. profesor historii odbędzie w ZDZ kurs operatorów jakichś maszyn, których umiejętność obsługi decyduje o rozwoju otoczenia i na co ta zawodówka się sposobi.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Zastrzeż PESEL - Pismak przeciwko oszustom

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gp24.pl Głos Pomorza