Zmiany organizacji ruchu drogowego w Ustce

Mariusz Surowiec
Mariusz Surowiec
Przed sezonem turystycznym dokonano reorganizacji ruchu drogowego w Ustce na głównej ulicy miasta, Marynarki Polskiej.

Jej celem było odwrócenie kierunku poruszania się pojazdów, tak aby można było tą ulicą pojechać do portu oraz nad morze. Podczas debaty zorganizowanej w usteckim ratuszu w lutym, mieszkańcy zgodnie opowiedzieli się za wprowadzeniem zmian zaproponowanych przez urzędników. Jednak zmiany te nie wpłynęły korzystnie na ruch uliczny w starej części miasta. Tak przynajmniej twierdzą mieszkańcy wspólnoty mieszkaniowej z ulicy Beniowskiego, którzy skarżą się na wzmożony ruch samochodów, tworzące się korki oraz związany z tym hałas.

- Obecnie sytuacja wygląda tak, że praktycznie wszyscy kierowcy, którzy jadą w kierunku morza mają tak naprawdę tylko jedną drogę aby z tej okolicy wyjechać. Droga ta prowadzi przez ulicę Beniowskiego. Problem zgłaszaliśmy jeszcze przed rozpoczęciem sezonu letniego alarmując, że w sezonie sytuacja będzie jeszcze gorsza. Pod naszym protestem podpisało się ponad 40 osób. W odpowiedzi otrzymaliśmy pismo, w którym burmistrz poinformował nas, że wystąpi do Starostwa Powiatowego o ograniczenie ruchu pojazdów o masie całkowitej powyżej 3,5 tony. Po sezonie miały być zorganizowane ponowne konsultacje z mieszkańcami w sprawie utrzymania lub cofnięcia wprowadzonych zmian - skarżą się mieszkańcy posesji przy ulicy Beniowskiego.

Sprawę komentuje Naczelnik Wydziału Inwestycji, Infrastruktury i Ochrony Środowiska, Marek Kurowski - wykonane były ekspertyzy, wprowadzonym zmianom przyjrzeli się też fachowcy zajmujący się badaniem ruchu drogowego. W sprawę zaangażowana była również Policja oraz Straż Miejska. Funkcjonariusze patrolowali okolice ulicy Beniowskiego i sprawdzali czy ruch kołowy przebiega tam bez zakłóceń i kolizji. Nie zanotowali oni żadnych problemów w ruchu drogowym. Biorąc pod uwagę szereg czynników takich jak natężenie ruchu ulicznego w tym rejonie miasta czy choćby głosy mieszkańców oraz turystów, którzy odwiedzają Ustkę uważam, że jest to najlepsze rozwiązanie na tę chwilę. Przed sezonem zorganizowane było również spotkanie z Ustczanami na którym praktycznie wszyscy opowiedzieli się za wprowadzonymi zmianami.

Nie chodzi nam o to by dokonywać jakiejś rewolucji jeśli chodzi o organizację ruchu w mieście - mówi pan Zenon (nazwisko do wiadomości redakcji). Zaproponowaliśmy rozwiązanie. Naszym zdaniem wystarczyłoby otworzyć ulicę Chopina dla ruchu w obie strony. Rozwiązanie to miałoby szereg zalet. Pozwoliłoby na szybki dojazd choćby do ulicy Kopernika, która jest jedną z większych ulic w mieście i mogłaby stanowić doskonałą arterię dla kierowców czy plażowiczów wracających znad morza. Odciążyłoby to i ulicę Beniowskiego ale także i Mickiewicza. Zmniejszyłby się znacząco ruch w wąskich uliczkach starej Ustki. Jeśli dodać do tego to co obiecał nam Pan Burmistrz, czyli ograniczenie ruchu pojazdów przekraczających masę całkowitą 3,5 tony to byłoby to rozwiązanie idealne. Koszta przeprowadzenia takich zmian nie byłby duże, wystarczyłoby zmienić tylko kilka znaków - kończy pan Zenon.

Wprowadzenie zmiany zaproponowanej przez mieszkańców niestety nie będzie takie proste. Owszem, kilka lat temu ruch odbywał się na ulicy Chopina dwukierunkowo - mówi Marek Kurowski. Jednak ulica ta została poddana rewitalizacji co sprawia, że nie nadaje się ona już do tego, aby ruch odbywał się tu w dwie strony. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że ulica ta leży w obrębie strefy uzdrowiskowej "A" co sprawia, że w grę wchodzą dodatkowe obostrzenia związane z natężeniem ruchu i hałasu - kończy Kurowski.

Mieszkańcy z obawą oczekują kolejnego sezonu letniego i najazdu turystów. Choć w większości utrzymują się także dzięki nim. To prawda - dodaje na zakończenie Pan Zenon - jednak żaden turysta nie będzie chciał zatrzymać się na dłużej w miejscu w którym jest aż tak wielkie natężenie ruchu. Jesteśmy zdesperowani i zdeterminowani do tego, aby jakieś zmiany ruchu w tym rejonie miasta jednak nastąpiły.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 25

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
W dniu 15.03.2017 o 21:41, Forsberg napisał:

Ale ja w swoich wypowiedziach nie nawiązuję do ludzi, którzy mają za główne źródło dochodu pracę w jakimś zakładzie, instytucji itd, a na sezon dodatkowo wynajmują swoje nieruchomości celem pozyskania dodatkowego zastrzyku gotówki. Nasze poglądu to starcie dwóch światów (bez urazy). Nie ma sensu zagłębiać się w "co dalej", bo jeśli nie rozumiesz tego, co chcę przekazać i/lub nie widzisz w tym rzeczowego przekazu to ... no właśnie to nic :)

Ustka liczy 15 869 mieszkańców, a ilu z nich prowadzi działalność hotelarską? Załóżmy, że aż 50 prowadzi pensjonaty, hotele i ośrodki wczasowe, a ich jedynym źródłem utrzymania jest właśnie ta działalność. Ilu mieszkańców pozostaje poza ich systemem? Ilu mieszkańców pracujących w ich obiektach wybudowało dodatkowe mini-pensjonaty? Odpowiedź jest tylko jedna … za minimalną płacę nie da się wybudować nawet szopy. Zwróć uwagę na jeden bardzo ważny szczegół - Ustka w okresie letnim przyjmuje dziesiątki tysięcy turystów i wierz mi, że zdecydowana większość przyjezdnych kwateruje w nieskwalifikowanej bazie noclegowej jaką są prywatne kwatery. Właściciel domu czy mieszkania jest zmuszony do wynajmowania miejsc noclegowych, bo za wynagrodzenie w urzędzie, szkole, Morpolu, Grand Lubiczu i tych Twoich ośrodkach nie jest w stanie funkcjonować. Przyjmowanie turystów przez kwaterodawców jest koniecznością, a nie zabawą. Każdy chce zachowania własnej prywatności, a obcy w domu raczej jej nie gwarantuje.

Stąd moje pytanie - co po tych dwóch miesiącach.  

G
Gość
W dniu 14.03.2017 o 16:11, słupszczanin napisał:

Rozumiem mieszkańców Ustki, że każdy chce mieć spokój od samochodów, z drugiej jednak strony jest to miejscowość turystyczna i nie ma innej możliwości. W Ustce samochodów będzie dużo więcej niż teraz, klimat się ociepla i z tego powodu będziecie mogli dużo więcej zarobić pieniędzy więc nie narzekajcie, albo się wyprowadźcie. Jestem mieszkańcem Słupska i raptem kilka razy w roku latem jadę do Ustki. Odkąd pamiętam, to władze tego miasta nie potrafią poradzić sobie z problemem parking ów samochodowych dla tych miejscowych, zamiejscowych i turystów. Władze najprostszym sposobem i najtańszym wpadły sobie na pomysł, żeby zmniejszyć liczbę pojazdów w mieście, naustawiały znaków drogowych i wprowadziły w całym centrum Strefę zamieszkania w ogóle nie myśląc o parkingach samochodowych, skutkiem czego kierowcy jeżdżą w koło i szukają miejsc parkingowy i parkują gdzie tylko można, bo po prostu brak jest w tym mieście parkingów. Z tego też cieszą się najbardziej Strażnicy Miejscy, bo łupią kierowców mandatami ile wlezie ciesząc się, że są efektywni i robią wyniki prewencyjne. Władze miasta tak bardzo przychylne zmotoryzowanym kierowcom cieszą się, że poza podatkami wpływa jeszcze duża kasa z mandatów. Ale władze siedzą cicho i nic o tym nie wspominają. Przez całe lata siedzą i nic nie robią w kwestii budowy nowych parkingów, bo najlepiej brać kasę i mieć wszystko w du***. Dziwi mnie bardzo, że władze nawet nie zauważają rozwoju swojego miasta w związku z nowymi inwestycjami turystycznymi i zamiast np. wybudować parking przy ul. Słonecznej po prawej stronie w lasku oczywiście bezpłatny, przy skrzyżowaniu ulic Wczasowej i Słonecznej gdzie rosną sosny wolały sprzedać ten teren na nowy ośrodek, a kierowcy niech dalej się martwią o siebie. Zamiast dopuścić zatrzymywanie na parkingu wzdłuż portu, to nastawiały znaków zakazu i kolejne miejsce parkingowe zamknięte, dlaczego, aby dogodzić dupkowi ze szmalem, który wybudował bloki wzdłuż portu. Jeżdżąc po Ustce nawet blisko promenady znalazłem sporo większych i małych miejsc, które spokojnie mogłyby być bezpłatnymi parkingami. Ale po co to wszystko robić. lepiej łupić kierowców, aż zmienią miejsce wypoczynku na Łebę.

Jest proste rozwiązanie. Następnym razem wybierz autobus, jeżdżą dosyć często. Nie będziesz musiał szukać parkingu ani stawać w niedozwolonym miejscu, ani zastawiać miejsc parkingowych mieszkańcom, być może zaoszczędzisz na koszcie dojazdu. W dodatku jak będzie cieplej i ci się zachce to bez problemu piwa się napijesz na promenadzie. Normalnie pięknie będzie. Chyba że należysz do tych, którzy mają tak leniwą dupę, że 50 metrów do sklepu autem jeżdżą, a w Ustce najchętniej zaparkowaliby na plaży przy kocyku. Takim zawsze będzie źle.

F
Forsberg

Ale ja w swoich wypowiedziach nie nawiązuję do ludzi, którzy mają za główne źródło dochodu pracę w jakimś zakładzie, instytucji itd, a na sezon dodatkowo wynajmują swoje nieruchomości celem pozyskania dodatkowego zastrzyku gotówki.

 

Nasze poglądu to starcie dwóch światów (bez urazy). Nie ma sensu zagłębiać się w "co dalej", bo jeśli nie rozumiesz tego, co chcę przekazać i/lub nie widzisz w tym rzeczowego przekazu to ... no właśnie to nic :)

G
Gość
W dniu 15.03.2017 o 10:36, Forsberg napisał:

Napiszę pokrótce, bo gp24 to żadna platforma dyskusyjna, a śledząca rzeczowo ją głupa decyzyjna jest wąska i nie licząca się z jej głosem.Rynek turystyczny to nie tylko rynek danych dóbr i usług, ale też konkurencja i nie sztuką jest pozyskać klienta w szczytowych miesiącach, ale poza nimi. Narzędzi jest wiele, ale najważniejszym jest to, aby zarobiony pieniądz był inwestowany, nie przejadany. Jeśli ktoś przez, np. 10 lat prowadzenia obiektu noclegowego wymienia tylko żarówki, podarte pościele i zaciera plamy na ścianach, to tak - działa na swoją szkodę. To tak, jakby człowiek przestał uczyć się nowych rzeczy i oczekiwał, że cały świat zatrzyma się z nim w minionej epoce.Co da feralnych parkingów, to zasadom jest mieć w zanadrzu/pogotowiu zapas danego dobra, bo problem który nawarstwia się latami sam się nie rozwiąże - to tak, jakby mieć w domu krzesło, które za każdym razem kiedy na nie usiądzie rozchodziło się w nogach i liczyć na to, że w końcu nie rozkraczy się i wylądujemy na swoich zacnych 4 literach.

Przyznasz chyba, że po dwóch miesiącach działalności mowa o rozwoju jest jedynie pragnieniem. Nie widzę odpowiedzi na pytanie: co dalej. 

F
Forsberg
W dniu 15.03.2017 o 10:05, Gość napisał:

Piszesz o pięciu miesiącach, a co dalej. Znam ośrodki i pensjonaty funkcjonujące jedynie dwa miesiące w roku, a o kwaterodawcach już nie wspomnę. Myślisz, że oni działają na własną szkodę i nie chcą przyjmować turystów. Pytam co po tych dwóch miesiącach. 

Napiszę pokrótce, bo gp24 to żadna platforma dyskusyjna, a śledząca rzeczowo ją głupa decyzyjna jest wąska i nie licząca się z jej głosem.
Rynek turystyczny to nie tylko rynek danych dóbr i usług, ale też konkurencja i nie sztuką jest pozyskać klienta w szczytowych miesiącach, ale poza nimi. Narzędzi jest wiele, ale najważniejszym jest to, aby zarobiony pieniądz był inwestowany, nie przejadany. Jeśli ktoś przez, np. 10 lat prowadzenia obiektu noclegowego wymienia tylko żarówki, podarte pościele i zaciera plamy na ścianach, to tak - działa na swoją szkodę. To tak, jakby człowiek przestał uczyć się nowych rzeczy i oczekiwał, że cały świat zatrzyma się z nim w minionej epoce.
Co da feralnych parkingów, to zasadom jest mieć w zanadrzu/pogotowiu zapas danego dobra, bo problem który nawarstwia się latami sam się nie rozwiąże - to tak, jakby mieć w domu krzesło, które za każdym razem kiedy na nie usiądzie rozchodziło się w nogach i liczyć na to, że w końcu nie rozkraczy się i wylądujemy na swoich zacnych 4 literach.

G
Gość
W dniu 15.03.2017 o 09:43, Forsberg napisał:

I znowu fałsz - sezon to okres maja, w większości czerwiec, standardowo lipiec, sierpień i ponownie w większości wrzesień.Wiedzą to prowadzący portale turystyczne, czy bazy noclegowe i ogóle związane z tym oferty, ale również Ci, którzy prowadzą hotele, apartamenty lub pokoje o wysokim standardzie. Wystarczy poświęcić trochę czasu aby odnotować, że wiele punktów ma gości w miesiącach ogólnie przyjętych jako "turystycznie martwe". Sama promenada i plaża, długie weekendy pokazują, że w błędzie są Ci, którzy żyją dalej w wąskich ramach sezonu i jego szybkiego zarobku.

Piszesz o pięciu miesiącach, a co dalej. Znam ośrodki i pensjonaty funkcjonujące jedynie dwa miesiące w roku, a o kwaterodawcach już nie wspomnę. Myślisz, że oni działają na własną szkodę i nie chcą przyjmować turystów. Pytam co po tych dwóch miesiącach. 

G
Gość
W dniu 15.03.2017 o 09:43, Forsberg napisał:

I znowu fałsz - sezon to okres maja, w większości czerwiec, standardowo lipiec, sierpień i ponownie w większości wrzesień.Wiedzą to prowadzący portale turystyczne, czy bazy noclegowe i ogóle związane z tym oferty, ale również Ci, którzy prowadzą hotele, apartamenty lub pokoje o wysokim standardzie. Wystarczy poświęcić trochę czasu aby odnotować, że wiele punktów ma gości w miesiącach ogólnie przyjętych jako "turystycznie martwe". Sama promenada i plaża, długie weekendy pokazują, że w błędzie są Ci, którzy żyją dalej w wąskich ramach sezonu i jego szybkiego zarobku.

Trzeba dodać że zarobione w sezonie pieniądze są też inwestowane w infrastrukturę.Prywatny nie przejada.Daje pracę ludziom poza sezonem.Jest tego tyle że trzeba długo czekać na fachowca .Brakuje rąk do pracy.Widzę jednak że niektórym zazdrość odbiera myślenie.

F
Forsberg
W dniu 15.03.2017 o 09:12, Gość napisał:

Przecież sezon to zaledwie dwa miesiące. Co z pozostałymi miesiącami w roku i jaką produkcję prowadzić.

I znowu fałsz - sezon to okres maja, w większości czerwiec, standardowo lipiec, sierpień i ponownie w większości wrzesień.

Wiedzą to prowadzący portale turystyczne, czy bazy noclegowe i ogóle związane z tym oferty, ale również Ci, którzy prowadzą hotele, apartamenty lub pokoje o wysokim standardzie. Wystarczy poświęcić trochę czasu aby odnotować, że wiele punktów ma gości w miesiącach ogólnie przyjętych jako "turystycznie martwe". Sama promenada i plaża, długie weekendy pokazują, że w błędzie są Ci, którzy żyją dalej w wąskich ramach sezonu i jego szybkiego zarobku.

G
Gość
W dniu 15.03.2017 o 09:02, Forsberg napisał:

niestety ale mijasz się z prawdą - o ile jakiś prywaciarz nie odprowadza podatku i opłat lokalnych, np uzdrowiskowej jak powinien do kasy miasta, to ok zgoda ALE jeśli normalnie się rozlicza i jak wcześniej ktoś wspomniał inwestuje i rozwija się (podnosi jakoś świadczonych usług, estetykę obiektu i terenu, zatrudnia ludzi), to de facto miasto otrzymuje z tego profity. Jakie? Podatek od gruntu i nieruchomości, podatek od działalności zarejestrowanej na terenie miasta, zatrudnianie lokalnych mieszkańców, pobór klimatycznej, itp. Ponadto klient takiego obiektu przecież gdzieś robi zakupy, musi zjeść, odwiedzi coś, a to dalszy obrót gotówki. Na koniec jeśli zadowolony z ogółu to przyjedzie ponownie, poleci i zachęci innych do odwiedzenia Ustki. Przecież to jest warte "tysiące" razy więcej, niż bicie piany, że jakieś miejsca parkingowe stoją "puste" po okresie letnim. A na koniec, tak żeby każdy zapamiętał -USTKA OBECNIE UTRZYMUJE SIĘ GŁÓWNIE Z TURYSTYKI, JEDNEJ Z NAJSZYBCIEJ ROZWIJAJĄCYCH I PROSPERUJĄCYCH NA DALSZE LATA GAŁĘZI BIZNESU.

Przecież sezon to zaledwie dwa miesiące. Co z pozostałymi miesiącami w roku i jaką produkcję prowadzić.

F
Forsberg
W dniu 14.03.2017 o 21:02, Gość napisał:

   Cena wybudowana parkingu przewyższa kilka tysięcy razy ilość kasy wydanej na lody czy frytki przez turystę.Tym bardziej, że kasa potrzebna na wybudowanie parkingu idzie z kasy miejskiej, a kasa wydana przez turystę idzie prosto do prywatnej kieszeni sprzedawcy usług.Więc nie jest dziwne, że prywatni usługodawcy z branży turystycznej chcą wybudowania dużej ilości parkingów za kasę miejską. Nic tak nie zwiększa obrotów jak dobry parking w pobliżu punktu sprzedaży lub świadczenia usług.Cwaniackie to-prawda? 

niestety ale mijasz się z prawdą - o ile jakiś prywaciarz nie odprowadza podatku i opłat lokalnych, np uzdrowiskowej jak powinien do kasy miasta, to ok zgoda ALE jeśli normalnie się rozlicza i jak wcześniej ktoś wspomniał inwestuje i rozwija się (podnosi jakoś świadczonych usług, estetykę obiektu i terenu, zatrudnia ludzi), to de facto miasto otrzymuje z tego profity.

 

Jakie? Podatek od gruntu i nieruchomości, podatek od działalności zarejestrowanej na terenie miasta, zatrudnianie lokalnych mieszkańców, pobór klimatycznej, itp. Ponadto klient takiego obiektu przecież gdzieś robi zakupy, musi zjeść, odwiedzi coś, a to dalszy obrót gotówki. Na koniec jeśli zadowolony z ogółu to przyjedzie ponownie, poleci i zachęci innych do odwiedzenia Ustki. Przecież to jest warte "tysiące" razy więcej, niż bicie piany, że jakieś miejsca parkingowe stoją "puste" po okresie letnim.

 

A na koniec, tak żeby każdy zapamiętał -

USTKA OBECNIE UTRZYMUJE SIĘ GŁÓWNIE Z TURYSTYKI, JEDNEJ Z NAJSZYBCIEJ ROZWIJAJĄCYCH I PROSPERUJĄCYCH NA DALSZE LATA GAŁĘZI BIZNESU.

G
Gość
W dniu 14.03.2017 o 22:15, Gość napisał:

Sorry ale głupszej argumentacji dawno nie widziałem.Pomijam już stwierdzenie o kilku tysiącach razy.Usługodawca czy inny biznesmen to cwaniak według ciebie i należy mu funkcjonowanie uprzykszyć. Pieniądze wciska w skarpetę.Czy może jednak inwestuje zarobione z pożytkiem równierz dla wszystkich.

 

Sorka za błąd.

Sorka? A co na to Twoja profesorka? Bania! I nie przesadzaj z tym "pożytkiem dla wszystkich".

G
Gość
W dniu 14.03.2017 o 22:15, Gość napisał:

Sorry ale głupszej argumentacji dawno nie widziałem.Pomijam już stwierdzenie o kilku tysiącach razy.Usługodawca czy inny biznesmen to cwaniak według ciebie i należy mu funkcjonowanie uprzykszyć.Pieniądze wciska w skarpetę.Czy może jednak inwestuje zarobione z pożytkiem równierz dla wszystkich.

Sorka za błąd.

G
Gość
W dniu 14.03.2017 o 21:02, Gość napisał:

   Cena wybudowana parkingu przewyższa kilka tysięcy razy ilość kasy wydanej na lody czy frytki przez turystę.Tym bardziej, że kasa potrzebna na wybudowanie parkingu idzie z kasy miejskiej, a kasa wydana przez turystę idzie prosto do prywatnej kieszeni sprzedawcy usług.Więc nie jest dziwne, że prywatni usługodawcy z branży turystycznej chcą wybudowania dużej ilości parkingów za kasę miejską. Nic tak nie zwiększa obrotów jak dobry parking w pobliżu punktu sprzedaży lub świadczenia usług.Cwaniackie to-prawda? 

Sorry ale głupszej argumentacji dawno nie widziałem.Pomijam już stwierdzenie o kilku tysiącach razy.Usługodawca czy inny biznesmen to cwaniak według ciebie i należy mu funkcjonowanie uprzykszyć.Pieniądze wciska w skarpetę.Czy może jednak inwestuje zarobione z pożytkiem równierz dla wszystkich.

G
Gość
W dniu 14.03.2017 o 20:47, Gość napisał:

Z całej gminy i nawet ościennych turyści dojeżdżają do miasta zostawiając kasę.No ale można ich olać.

 

Cena wybudowana parkingu przewyższa kilka tysięcy razy ilość kasy wydanej na lody czy frytki przez turystę.

Tym bardziej, że kasa potrzebna na wybudowanie parkingu idzie z kasy miejskiej, a kasa wydana przez turystę idzie prosto do prywatnej kieszeni sprzedawcy usług.

Więc nie jest dziwne, że prywatni usługodawcy z branży turystycznej chcą wybudowania dużej ilości parkingów za kasę miejską. Nic tak nie zwiększa obrotów jak dobry parking w pobliżu punktu sprzedaży lub świadczenia usług.

Cwaniackie to-prawda?

G
Gość

Z całej gminy i nawet ościennych turyści dojeżdżają do miasta zostawiając kasę.No ale można ich olać.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3