Jak PKP wykoleiła nam Słupsk i Koszalin

Krzysztof Piotrkowski
Pożegnanie Gwarka (Słupsk – Koszalin – Poznań – Wrocław – Katowice) – happening na dworcu w Słupsku, zorganizowany przez Centrum Inicjatyw Obywatelskich.
Pożegnanie Gwarka (Słupsk – Koszalin – Poznań – Wrocław – Katowice) – happening na dworcu w Słupsku, zorganizowany przez Centrum Inicjatyw Obywatelskich. Fot. Krzysztof Tomasik
Nic już nie uratuje kolei przed przejęciem przez obcą konkurencję. Regularne cięcia połączeń, jak ostatnie likwidacje dalekobieżnych pociągów ze Słupska i Koszalina, to podcinanie gałęzi, na której siedzi PKP.

PKP to już nie jednolite przedsiębiorstwo Polskie Koleje Państwowe, ale ponad setka spółek, na które zostało podzielone. Każda ma swój zarząd, urzędników, biura i z założenia zajmuje się czymś innym. Jedna dworcami, inna liniami kolejowymi, kolejna peronami, jeszcze inna trakcją kolejową czy nieruchomościami. Zamiar podzielenia molocha zapewne miał na celu uporządkowanie i właściwe zarządzanie potężnym majątkiem, ale wyszło odwrotnie.

Na PKP dziś panuje chaos

Trudno znaleźć odpowiedzialnego za cokolwiek. Gdy pasażer narzeka na to, że rozkład jazdy nie zgadza się ze stanem faktycznym, jest odsyłany z jednej spółki do drugiej. Co gorsza, spółki zajmujące się przewozem ze sobą konkurują. Przykład Intercity, Przewozy Regionalne czy Szybka Kolej Miejska. Nie ma wspólnego biletu na te pociągi.

Pasażer, który jedzie z Koszalina do Warszawy, w skrajnym przypadku musi kupić trzy bilety. Jeden do Słupska na PR, drugi do Gdyni na SKM i trzeci do Warszawy na Intercity. To, co w krajach cywilizowanych jest podstawą stworzenia atrakcyjnej oferty dla pasażerów, czyli wspólny bilet, u nas jest wciąż nieosiągalne. Na dodatek kolej straciła swój wielki atut, tak zwane spłaszczanie taryfy, czyli im dalej jedziesz, tym płacisz mniej za kilometr.

Nic dziwnego, że w takim chaosie pasażer się nie orientuje i odchodzi od kolei. Widzi tylko zapadłe dworce, za których stan nikt nie odpowiada. Dla przykładu zarządca słupskiego dworca jest w Trójmieście i jaki mamy tego skutek, każdy widzi - nawet tablica świetlna pokazująca godzinę nie działa prawidłowo i wyświetla hieroglify. Przed rokiem, gdy w piwnicy dworca pękła rura, trzy tygodnie smród drażnił pasażerów, bo nikogo z zarządu dworca to nie interesowało.

Inny przykład. Przez kilka tygodni tak potrzebna informacja kolejowa była przeniesiona z holu dworca nie wiadomo gdzie. Pasażerowie snuli się po korytarzach, nie mogąc jej znaleźć. Tymczasem żeby się czegoś dowiedzieć, trzeba było wyjść z dworca, następnie znów do niego wejść, ale już innym wejściem. Na szczęście ten absurd został zlikwidowany po publikacjach "Głosu".

Odcięci od świata

Prawie rok temu Intercity zapewniała nas, że przejmując od Przewozów Regionalnych pociągi Gwarek (Słupsk - Katowice) i Słowiniec (Słupsk - Przemyśl), nie skrzywdzi pasażerów. Mówiło się wtedy, że bierze najlepsze i najbardziej dochodowe pociągi w całym kraju (było ich kilkadziesiąt). Wtedy najbardziej baliśmy się, że zostaną zmienione w droższe ekspresy. Nikt nie myślał, że po kilku miesiącach kursy dalekobieżne nagle przestaną się opłacać i zostaną zlikwidowane, a właściwie przeniesione.

Od września dwa dodatkowe pociągi - Gwarek i Słowiniec - zyska Kołobrzeg, bo stamtąd zaczną swoją trasę z pominięciem dwóch ponadstutysięcznych ośrodków - Słupska i Koszalina. To wielki cios dla pasażerów i miast. Nie dość, że trzeba się przesiadać w Białogardzie lub Szczecinku, to za bilet w drugiej klasie zapłacimy około 16 złotych więcej.

Oficjalnie przyczyną przeniesienia, czyli tak naprawdę likwidacji tych pociągów, jest brak zaplecza technicznego na stacji Słupsk, czyli załogi, która sprząta wagony i napełniła je wodą.

- To bzdura, bo zaplecze jest, ale należące do Przewozów Regionalnych - mówi Karol Gill, przewodniczący Rady Krajowej Autonomicznych Związków Zawodowych Transportu Kolejowego. - Tylko spółki nie potrafią i nie chcą się dogadać w tej sprawie, bo traktują się jak konkurencję.

Na konferencję prasową zorganizowaną przez Centrum Inicjatyw Obywatelskich w Słupsku po głośnym marszu żałobnym, żegnającym likwidowane pociągi, zaproszeni zostali przedstawiciele Intercity.

Mieszkańcy, kolejarze i samorządowcy mieli ich przekonać, że dla Słupska i Koszalina pociągi są niezbędne. Niestety, gdy urzędnicy z Intercity gościli w Słupsku, klamka już zapadła. Nieważne, co by się stało, pociągi i tak będą nam odebrane. W uszach utkwiła tragikomiczna wypowiedź Lecha Romanowskiego z Intercity: - Przecież my nie odcinamy was od świata, pociągi będziecie mieli, ale trzeba będzie się przesiadać.

Coraz dalej do stolicy

- Po pierwsze, pasażer szuka bezpośredniego połączenia, a jeśli takiego nie ma, najczęściej rezygnuje z podróży pociągiem i szuka innego środka transportu - logicznie argumentuje Patryk Skopiec, prezes Instytutu Rozwoju i Promocji Kolei, niezależnej instytucji, która zajmuje się, krótko mówiąc, naprawą tego, co PKP popsuło, czyli reaktywacją zamkniętych szlaków i połączeń kolejowych najczęściej na zlecenie samorządów. - Dobrze wie, że decydując się na przesiadkę, nigdy nie ma pewności, czy drugi pociąg mu nie ucieknie.

Zapewne w takiej sytuacji znajdzie się niejeden pasażer, który z Koszalina czy Słupska będzie się chciał dostać do Warszawy. Od września ekspres Słupia relacji Kołobrzeg - Warszawa będzie kursował tylko dwa razy w tygodniu.

Przyczyną ograniczenia tego połączenia jest według Intercity słaba popularność Słupi. Każdy, kto choć raz jechał tym pociągiem, puka się teraz w głowę, pamiętając tłok i trudności z nabyciem biletu. Jednak to prawda, od kilku miesięcy jeździ Słupią mniej pasażerów, ale właśnie z winy PKP, a nie podróżnych.

- Słabszy wynik ekspresu Słupia w ostatnich miesiącach to skutek znacznego, bo o ponad dwie godziny, wydłużenia czasu przejazdu pociągu z powodu remontu odcinka Nasielsk - Warszawa - mówi Skopiec. - Ta niedogodność nie została skontrowana żadną promocją czy obniżką cen biletów, która pozwoliłaby utrzymać zainteresowanie pasażerów. Na dodatek składy kierowane do obsługi tego ekspresu standardem nie różnią się od pociągów pośpiesznych sprzed kilkunastu lat.

Pasażer, który kiedyś do Warszawy jechał prawie sześć godzin, dziś musi w wagonie spędzić prawie osiem i w stolicy jest dopiero około południa.

- Tego typu praktyki mogą świadczyć o celowym wygaszaniu popytu na trasie ekspresu poprzez działania i zaniedbania mające doprowadzić do likwidacji pociągu - dodaje Skopiec. - Poza tym największe straty pociąg notuje na odcinku Kołobrzeg - Koszalin. Dlatego znaczne oszczędności można by uzyskać skracając jego kurs do Koszalina.

Niestety, te argumenty są całkowicie pomijane przez Intercity.

Zamknięty krąg upadku

Skopiec przekonuje, że z systemem transportowym jest jak z systemem rzecznym. Muszą być w nim źródła i małe dopływy, aby dalej mogła płynąć wielka rzeka.

- Jeżeli źródła wyschną, cały system czeka zagłada - wyjaśnia Skopiec. - To właśnie dzieje się z polską koleją. Od wielu lat systematycznie likwidowane są połączenia pasażerskie pod pretekstem ich nierentowności. Ich likwidacja ma rzekomo poprawić sytuację ekonomiczną spółek przewozowych i całej kolei. Niestety, zamiast poprawy, w kolejnych latach przeprowadza się kolejne likwidacje!

Likwidacja lokalnych połączeń powoduje spadek rentowności głównych, a to z kolei skutkuje ich likwidacją w latach następnych. Najpierw likwidowano lokalne linie kolejowe i pociągi jeżdżące do kilkutysięcznych miasteczek. Dziś likwiduje się połączenia pośpieszne do miast liczących kilkaset tysięcy mieszkańców. Kwestią czasu jest likwidacja połączeń łączących główne metropolie. Tym bardziej, że według IRiPK decyzje o likwidacjach, dotyczące zwłaszcza pociągów pośpiesznych, nie są poparte badaniami czy analizami.

Krajobraz po likwidacji

Powoli Słupsk odcinany jest od globalnej sieci kolejowej, do której włączony został 140 lat temu (rocznicę niedawno hucznie obchodzono). Czy infrastruktura warta miliardy zmarnieje tylko dlatego, że brakuje kilkuset tysięcy złotych, o które krzyczy do rządu Intercity?

O ile to w ogóle prawda, że brakuje. Dotychczas bowiem "dodatkowe" pieniądze rządowe na ratowanie kolei były po prostu przejadane - podwyżki pensji, dodatki dla kolejarzy itp. Nie inwestowano w infrastrukturę, promocję, lepszą komunikację.

Wspominamy liczne na Pomorzu szlaki zwiniętych torów, czyli trasy kolejowe rozebrane przez Armię Radziecką. Dziś dzieje się podobnie. Nie ma już torów na szlaku z Bytowa do Sławna, nie kursuje już dieselwagon z Miastka do Słosinka i Koczały. Oficjalnie te szlaki wciąż figurują na mapach PKP, ale najprawdopodobniej nigdy już pociąg po nich nie przejedzie.

Dlatego trudno się dziwić, że pasażerowie odchodzą, a wielu coraz częściej myśli, że kolej w Polsce już nie musi być polska. - Niech wreszcie stworzy się jakaś konkurencja dla PKP - mówią. - Ludziom zależy, żeby pociągi w ogóle jeździły, nieważne, że niemieckie, chińskie czy szwedzkie, byleby można się szybko, tanio i bezpiecznie przemieścić z miejsca na miejsce.

Pobierałeś zasiłki w czasie epidemii? To musisz wiedzieć

Wideo

Komentarze 25

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Pani posłanko Olejniczak!
Panie pośle Gawłowski!
Panie pośle Kuriata!
To jest ta Wasza normalność z jaką na ustach szliście do wyborów? Gdzie teraz jesteście? Może chociaż byście coś obiecali?
Godząc się na likwidację połączeń kolejowych, godzicie się tak naprawdę na degradację Ziemi Koszalińskiej. Już nigdy więcej nie zagłosuje na Platformę, i nie chcę byście nazywali się przedstawicielami mieszkańców Tej ziemi.

B
BógUrojony

A jeszcze dodam odnośnie spółek - ciekawe co po tym całym eksperymencie stanie się, kiedy jedna z newralgicznych spółek padnie, zastrajkuje albo cholera wie co jeszcze się z nią stanie? Jak dadzą sobie radę pozostałe, kiedy usługa stanie?

m
meander

Właśnie skończyłem drukować nowy "wspaniały" rozkład jazdy PKP. Ograniczyłem się do kierunków: Warszawa i Poznań. Do Poznania przed południem nie ma pociągu bezpośredniego. Czas podróży niewiele się zmienił, ale każdy kto korzysta z usług powojennych kolei w Polsce wie, że nawet 30 min na przesiadkę to często zbyt mało, a co dopiero, gdy jest to 5-10 minut. Prawdziwy horror czeka nas dopiero, gdy chcielibyśmy wrócić z Poznania do Słupska po południu. Jeśli nie uda nam się zmieścić z załatwianiem spraw do 15:17 czas przejazdu do Słupska wydłuża się 2,5 krotnie!!!! (z 4:56 do 13:30 godz.) Tak specjaliści z PKP, zapewne z użyciem najlepszych komputerów, układają rozkład jazdy!!! Analiza rozkładu jazdy do Warszawy przynosi podobne rewelacje. Do Warszawy jedziemy od 7:20 do 8:27 godz., ale z powrotem do godziny 15:10 - 8:26, ale potem już 13:59.
Pytanie 1: czy po piętnastej tory się dwukrotnie wydłużają, czy też maszyniści w czas przejazdu wliczane mają drzemki?
Pytanie 2: po co mam jechać do W-wy porannym połączeniem (start 5:15, w W-wie 12:35), skoro wszelkie narady, zebrania, konferencje rozpoczynają się ok. 10? No i po co jechać w ogóle, skoro aby zmieścić się w jednej dobie musiałbym być na peronie przed 15:10 (czyli, biorąc pod uwagę komunikację miejską na załatwianie czegokolwiek pozostawałoby mi ok. 1 godz)?
Pytanie 3: PKP Intercity twierdzi, że "przeniesione" pociągi pospieszne nie mogą być obsługiwane w Słupsku z braku bazy. To w jaki sposób były obsługiwane przez ostatnie kilkadziesiąt lat? Chodzi podobno o czystość, ale PKP Intercity jakoś nie przeszkadzało, gdy przez ostatni rok jej pociąg z Przemyśla do Słupska tonął w śmieciach, bo co najmniej w Poznaniu następowała niemal 100% wymiana pasażerów, ale pozostawianych przez nich śmieci (butelek, kubków, opakowań po czipsach, itp.), sprzedawanych przez kilka godzin w kolejowym bufecie niekt nie sprzątał.
Pytanie 4: co w sprawie restrykcji, które PKP Intercity zastosowała wobec Słupska i Koszalina zrobili nasi dzielni lokalni politycy? Wiemy, że jest wśród nich co najmniej jeden mający sprawdzoną moc zatrzymywania pociągów ekspresowych.
Konstatacja: Liczne spółki, na które została podzielona PKP przez dzielnych reformatorów "rozdysponowały" między siebie jej majątek, kłócąc się nieustannie o co lepsze kąski, a poziom usług kolejowych zbliżył się do dna (nie znam obecnie gorszego jej poziomu w Europie, a i w wielu krajach tzw. III świata). Otwarcie rynku usług kolejowych pozwoli je sprzedać za bezcen podmiotom zagranicznym, które z wdzięczności za takie przygotowanie polskiego rynku zapewne wynagrodzą "zasłużonych" licznymi synekurami. Co zobaczymy już niebawem {niestety poza służbami specjalnymi nikt w kraju nie będzie mógł zapewne porównać list tych najbardziej "pracowitych" obecnie z listami "nagrodzonych" posadami w radach nadzorczych, zarządach, itp. itd.

s
sandra
W dniu 31.08.2009 o 12:29, Gość napisał:

nawet nie wiedziałem, że Ekspres w soboty i w poniedziałki (kiedy jedzie z Kołobrzegu) nazywa się "Słupia", a w pozostałe dni (kiedy startuje z Gdyni, ale jedzie rozkładem Słupii) nazywa się "Artus".


W wymyślaniu durnych nazw firma PKP IC radzi sobie doskonale. W temacie przewozów DZIADOSTWO.
G
Gość

nawet nie wiedziałem, że Ekspres w soboty i w poniedziałki (kiedy jedzie z Kołobrzegu) nazywa się "Słupia", a w pozostałe dni (kiedy startuje z Gdyni, ale jedzie rozkładem Słupii) nazywa się "Artus".

p
pete

Dokladnie to samo Solidarnosc z klerem robia z calym przemyslem w Polsce , ktory odziedziczyli po "komunie " , a scislej mowiac socjalistycznym panstwie PRL. komuno wroc !

n
neo-1

""PKP to skrót od Polskie KolejE Państwowe""

Bardziej by pasowało: Pewnie Kiepsko Pojedziesz.

m
mars
W dniu 30.08.2009 o 15:14, miś napisał:

I co 'łosiu'... nie udała ci się prowokacja ?!? I dobrze, bo jak widać inteligentniejsze od ciebie towarzystwo tu dyskutuje.


- udało się udało, nic dodać nic ująć. Jeśli jesteś nieco inteligentny, to pewnie wiesz że o faktach się nie dyskutuje.
j
johnny-18

Poza tym największe straty pociąg notuje na odcinku Kołobrzeg – Warszawa. Dlatego znaczne oszczędności można by uzyskać skracając jego kurs do Koszalina.
Kto widzi błąd? Wynika z tego, że pociąg przynosi straty na całej trasie...

Podział PKP nie spowodował większej konkurencji - ostatnie działania wręcz przeciwnie! Oddanie pośpiesznych IC spowodowało, że w tej chwili mamy prawdziwy monopol! Dobrze, że PR uruchamia coraz więcej IR..

G
Gość

Hmm nie to zebym się czepiał, ale tak się zastanawiam, PKP to skrót od Polskie KolejE Państwowe. Więc jezeli Koleje (czyli liczba mnoga) to nie powinno być w tytule: Jak PKP wykoleiły nam Słupsk i Koszalin?! Wykoleiła, owszem mogłoby być, gsyby przed PKP było słowo: spółka. Jak myślicie?!

m
miś
W dniu 30.08.2009 o 13:51, Janekk napisał:

Ale ośrodki to nie są same miasta. Wystarczy dodać gminę Kobylnica, która też korzysta ze słupskiego dworca, więc Słupski ośrodek jest ponadstutysięczny.Pan Jedwabny chyba już za dużo pisze... bo głupoty mu się zdarzają coraz częściej.



Bo Pan 'Jedwabny' jest spoza Słupska i organicznie nie znosi wszystkiego co jest z nim związane .
m
miś
W dniu 30.08.2009 o 10:56, mars napisał:

Prawidłowo! - Tak musi być, to jest miedzy innymi "nagroda" za pozbawienie się Słupska woj srodkowopomorskiego na własne życzenie. Gdańsk i Szczecin nie narzeka, kolej się rozbudowuje, mają swoje szlaki kolejowe tak i drogowe łączące ze światem. A Słupskie zapyziałe dziadostwo zaorać, szkoda tylko ze KOSZALIN przez was cierpi, już dawno by o was zapomniano żeby nie USTKA. - Za późno po rozum do głowy i pretensje do garbatego ze ma proste dzieci. - Mata to co chcielista, słupskie krótkowzroczne karzełki. Poczekajcie jeszcze trochę, już teraz mówi się ze slupsk leży gdzieś w okolicach USTKI.



I co 'łosiu'... nie udała ci się prowokacja ?!? I dobrze, bo jak widać inteligentniejsze od ciebie towarzystwo tu dyskutuje.
J
Janekk
W dniu 30.08.2009 o 13:11, Jebdwany napisał:

"zyska Kołobrzeg, bo stamtąd zaczną swoją trasę z pominięciem dwóch ponadstutysięcznych ośrodków – Słupska i Koszalina" Przypominam, że Słupsk już od wielu lat ma mniej niż sto tysięcy mieszkańców.



Ale ośrodki to nie są same miasta. Wystarczy dodać gminę Kobylnica, która też korzysta ze słupskiego dworca, więc Słupski ośrodek jest ponadstutysięczny.

Pan Jedwabny chyba już za dużo pisze... bo głupoty mu się zdarzają coraz częściej.
B
BógUrojony
W dniu 30.08.2009 o 11:59, neo-1 napisał:

W dodatku jakichkolwiek skarg na ich działalność nie ma sensu pisać, bo zawsze się wyłgają twierdząc, że to nie jest ich winą...


Hehe, to prawda Podział odpowiedzialności, w którym nawet zarząd się pewnie gubi. Skuteczny sposób na ubicie jakiejkolwiek reklamacji...
J
Jebdwany

"zyska Kołobrzeg, bo stamtąd zaczną swoją trasę z pominięciem dwóch ponadstutysięcznych ośrodków – Słupska i Koszalina" Przypominam, że Słupsk już od wielu lat ma mniej niż sto tysięcy mieszkańców.

Co do Słupii - nie jeździmy nią, więc nie dziwmy się się PKP IC ją skraca. Nie można utrzymywać czegoś, co przynosi straty (no, chyba że ktoś pokryje różnicę, ale nie słyszałem, żeby samorządy Lęborka, Słupska, Koszalina i Kołobrzegu chciały pokryć straty spółki Intercity na tym odcinku). Skrócenie Słupii do Koszalina - co sugeruje redaktor - jest bez sensu, bo Koszalin też nie ma zaplecza technicznego dla pociągów Intercity (koszalin chyba w ogóle nie ma zaplecza, nawet dla Przewozów Regionalnych).

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3