Kradzież paliwa w słupskim PKS-ie. Spółka wynajęła detektywa...

    Kradzież paliwa w słupskim PKS-ie. Spółka wynajęła detektywa (wideo)

    Zbigniew Marecki zbigniew.marecki@gp24.pl

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Akcja walki ze złodziejami paliwa już zakończyła się zwolnieniem dyscyplinarnym jednego z kierowców w spółce. Sprawa jest rozwojowa. Dotyczy wielu spółek przewozowych w całym kraju.
    Anna Dadel, prezes słupskiego PKS-u nie ukrywa, że na wyjęcie firmy detektywistycznej zdecydowała się po serii maili i sms-ów, w których informowano ją o procederze kradzieży paliwa z autobusów w zarządzanej przez nią spółce.

    - Gdy w czerwcu objęłam stanowisko prezesa, zaczęłam od obserwacji kierowców. W końcu doszłam do wniosku, że ten problem mogę rozwiązać tylko przy pomocy detektywów - mówi Anna Dadel.

    Zadania podjęła się słupska spółka Top Detektyw, która prowadziła obserwacje kierowców autobusów PKS-u na wszystkich liniach międzymiastowych. Jak się okazało, obserwacje były zaskakujące, bo zaobserwowane przypadki kradzieży paliwa dotyczyły nie tylko autobusów ze słupskiej spółki, ale także wielu innych spółek przewozowych w kraju.

    - W praktyce może iść o wielomilionowe straty spółek w całym kraju - uważa prezes Dadel.



    Zebrane już materiały były podstawową zwolnienia dyscyplinarnego najmłodszego kierowcy w słupskim PKS-ie. - Będzie także odpowiadał karnie i cywilnie za poniesione przez spółkę straty - zapowiada pani prezes.

    Tego typu rozstań z kierowcami może być więcej, bo detektywi dysponują jeszcze większą liczbą materiałów, gdyż różni kierowcy spuszczali paliwo z autobusów w różnych miejscach i sprzedawali je różnym odbiorcom - taksówkarzom i innym osobom prywatnym. Prezes Dadel ma nadzieję, że ustalenia detektywów zainteresują także innych przewoźników.

    - Tylko we wspólnym działaniu możemy ukrócić ten proceder, który powoduje, że koszty naszej działalności są zafałszowane. Drugim przykładem okradania firmy jest sprzedaż biletów poza kasą fiskalną. Informują nas o tym pasażerowie, którzy jeździli zawieszonymi przez nas liniami. To z tego powodu często na nich koszty były wyższe niż dochody - tłumaczy Anna Dadel.

    Więcej w sobotnim wydaniu "Głosu Pomorza".

    Czytaj treści premium w Głosie Pomorza Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (307)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (307) forum.gp24.pl

    Polub nas na Facebooku

    Wideo ze Słupska

    Zdjęcia ze Słupska

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GP24 PLUS POLECAMY

    Osobowość Roku 2018 - zgłoś swoje propozycje nominacji

    Osobowość Roku 2018 - zgłoś swoje propozycje nominacji

    NAJPOPULARNIEJSZY SPORTOWIEC i TRENER  Głosowanie zakończone

    NAJPOPULARNIEJSZY SPORTOWIEC i TRENER Głosowanie zakończone