Makabryczny wypadek. Dwie osoby zginęły

Fot. internet/archiwum
Fot. internet/archiwum
Dwie osoby zginęły w wypadku, do którego doszło około godz. 17.30 na drodze nr 20 w okolicy miejscowości Łubowo koło Szczecinka.

Ford mondeo uderzył w tył stojącej na drodze ciężarówki.

Wiadomo, że ciężarówka stała w miejscu dozwolonym i była oświetlona.

W wypadku zginęli 34-letni mężczyzna (kierowca forda) i 26-letnia pasażerka. Samochodem z nimi jechało jeszcze 4-letnie dziecko, które ranne trafiło do szpitala w Szczecinku.

Prawdopodobnie kierujący fordem zagapił się i nie zdążył ominąć przeszkody. Przyczyną mogła być też nadmierna prędkość.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

~słupszczanin~
chyba po raz pierwszy widze sensowne posty do 'tych' tematow. Są one przestroga dla innych kierowcow i w pewnym sensie nauczka... Oby wiecej takich postow i oby mniej takich wypadkow... wesolych swiat
m
marc
Pragnę też opisać swój wypadek, ku przestrodze innych kierowców.
Maj 1999, samochód Golf III 5 lata, pierwszy właściciel /bez wypadkowy/.
Droga pusta gdzieś pod Wrocławiem /wtedy jeszcze nie było takiego ruchu/, po deszczu, ale jadąc już w krytycznym momencie było sucho.
Droga prowadzi przez odcinek lasu drzewiastego, łagodny zakręt w lewo, profil drogi na poziomie zero, powinien być lekko pochylony w stronę zakrętu ograniczenie 70 km. Na liczniku mam około 110 km. Nagle z niewiadomych wtedy dla mnie powodów, zaczyna obracać samochodem w lewo. Wszelkie ruchy kierownicą nie dają żadnych efektów, a dzieje sie to błyskawicznie. Auto obróciło się o 180 stopni, a następnie uderzyło prawym bokiem, na moje szczęście w piaszczystą porośniętą trawą skarpę, wywracając się na prawy bok. Uderzenie bokiem spowodowało, że opony z tej strony zostały dociśnięte z olbrzymią siłą, że zeszło z nich powietrze, a do środka dostał się piach. Gdyby nie słupek betonowy, który stał w tym miejscu, uszkodzeń w zasadzie by nie było, a tak uszkodzone tylne drzwi i wgnieciony próg, zerwany przedni zderzak. Dodam jeszcze, że dwa metry od tego miejsca stał krzyż, świadczący, o tragedii, która tutaj się wydarzyła.
Przyczyna...jak już napisałem było już sucho, ale większość drzew w tym lasku to były klony, które w miesiącu maju "zrzucają" pył z kwiatostanu /nie wiem jak to się fachowo nazywa/, który w połączeniu z deszczem tworzy śliską maż.
Gdyby przypadkowo z naprzeciwka nadjeżdżał TIR /jak auto sunęło bokiem/ piszący te słowa, by ich nie napisał.
A gdyby np. mały samochód osobowy....wolę nie myśleć.
Ten krzyż /o którym wspomniałem wyżej/ upamiętniał ludzkie życie, które stracił niewinny grzybiarz, który w tym miejscu /oddalonym od drogi, i wydawało się, że bezpiecznym/ odpoczywał. W identyczny sposób jak moje auto, inne uderzyło w to miejsce, zabierając życie niewinnego i przypadkowego człowieka.
Jeszcze raz pragnę nadmienić, że piszę to ku przestrodze innych kierowców, aby uzmysłowić, ile czynników losowych może zaistnieć nawet na zupełnie pustej drodze.
Pozdrawiam z zyczeniami udanych i miłych świąt.
p
pitr
jeszcze raz - samochod to nie zabawka,a szosa nie ekran monitora - wolniej i rozwazniej,a dojedziemy tez....
t
tytus
Zgadzam się z Tobą-ja jeżdżę od 4 lat, i troszkę kilometrów zjechałem-pracowałem jako handlowiec-i byłem pewny siebie, do czasu gdy mi opona wystrzeliła-tylko refleksowi kierowcy tira zawdzięczam to ze żyję-on zaryzykował ostre zjechanie na pobocze, a przeciez jemu nic by się nie stało. Uratował mi zycie-jeśli tak by się zdarzyło, że ten kierowca by to czytał, to dziękuję i pozdrawiam serdecznie pana, omijającego suzuki swifta kręcącego się na drodze jak na lodzie na trasie Piotrków-gierkówka latem 2007. Tak więc nawet jak jakiś "pewny siebie" kierowca zaufa swoim umiejętnosciom, to niech pamięta ze samochód to tylko maszyna, i zawsze moze byc awaria, która moze zabrać wiele istnień do krainy długich, szerokich i gładkich autostrad...autostrad do nieba...
O
Obywatel
Szkoda ludzi, szkoda dziecka ale to jest symptomatyczne; obraz nowoczesnego kierowcy: fura segmentu D, na dachu antena CB - miśków nie ma, można grzać ile fabryka dała. Na pokładzie climatronic, navi, dvd, zestaw głośnomówiący - wszystko ważniejsze od uważania na drogę. Jedna rączka na fajerze - manewry na tzw. mydełko Fa. Pokory młodzi, pokory wobec drogi!
Dodaj ogłoszenie