MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Ofiara w Rokicinach spłonęła żywcem. Sąd wypuścił z aresztu podejrzaną o zacieranie śladów. Wolność za cenę 100 tysięcy złotych

Bogumiła Rzeczkowska
Bogumiła Rzeczkowska
Pożar w Rokicinach w gminie Czarna Dąbrówka i zatrzymanie podejrzanego o zbrodnię
Pożar w Rokicinach w gminie Czarna Dąbrówka i zatrzymanie podejrzanego o zbrodnię Fot. Policja/PSP/OSP
We wtorek przerażająca zbrodnia w Rokicinach miała kolejna odsłonę sądową. Sąd Okręgowy w Słupsku rozpatrywał zażalenia na aresztowanie małżeństwa. Podejrzany o zabójstwo Adam C. pozostanie w areszcie. Sandra C., podejrzana o zacieranie śladów i nieudzielenie pomocy ofierze potwornej zbrodni, wyszła na wolność za poręczeniem 100 tysięcy złotych.

Sąd Okręgowy w Słupsku zdecydował we wtorek o dalszym losie dwojga podejrzanych w sprawie makabrycznego zabójstwa w Rokicinach w gminie Czarna Dąbrówka. Na tymczasowe aresztowanie podejrzanych zażalili się ich obrońcy.

Zarzewie zła

48-letni ukraiński pracownik dużego gospodarstwa rolnego w Rokicinach zginął w okrutnych męczarniach w nocy z 11 na 12 maja. Zbrodnia wyszła na jaw po pożarze jednego z zabudowań. W niedzielę rano po zakończonej akcji gaśniczej w budynku strażacy znaleźli spalone ciało mężczyzny.

Jednak czy ogień podłożono celowo, aby zatrzeć ślady zabójstwa? Czy garaż zaczął się palić, bo zarzewiem był płonący człowiek?

Po pożarze i odkryciu zwłok zatrzymano trzy osoby – 37-letniego właściciela gospodarstwa Adama C., 34-letniego Sebastiana W. i 35-letnią Sandrę C., żonę właściciela. Wszyscy zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące.

Oględziny, sekcja zwłok oraz wyjaśnienia podejrzanego Sebastiana W., który przyznał się do zabójstwa, nie pozostawiały wątpliwości, że doszło do popełnienia zbrodni ze szczególnym okrucieństwem oraz w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Pracownik gospodarstwa miał być bity i kaleczony, maltretowany przez właściciela i drugiego pracownika. Wszystko to nagrała kamera monitoringu zainstalowanym w dużym gospodarstwie majętnych właścicieli. Jednak tego zapisu nie można odtworzyć.

Co wydarzyło się w Rokicinach?

Horror. To wynika z informacji, jakie dotarły do „Głosu”.

Majówka. Ognisko. Alkohol. W pewnym momencie Adam C., właściciel gospodarstwa, któremu nikt nigdy nie odważył się sprzeciwić, stwierdził, że jeden z ukraińskich pracowników go okradł. Zarzucił mu również bliżej nieokreślone szpiegostwo. Chcąc wydobyć od niego przyznanie się do winy, wymyślił, że gdy powiesi Ukraińca w garażu na linie za nogi, czyli głową na dół, to ten do rana skruszeje. Coś jednak zakłóciło ten „wydobywczy” plan. Do przyznania się do winy użyto więc młotka. Klęczącego już Ukraińca oblano benzyną, a następnie podpalono strużkę cieczy, która wiodła do ofiary.

Gdy ten człowiek zapłonął jak pochodnia, sprawcy… I tu nie wiadomo, jaki był ich zamiar. Czy postanowili dolać przysłowiowej oliwy do ognia, czy ugasić płonącego? W garażu stało wiadro. Czy z wodą? Szybko okazało się, że nie. Substancją, którą oblano płonącą ofiarę, był najprawdopodobniej olej!

Czy to wszystko widziała Sandra C., która sama mogła być ofiarą przemocy domowej? Zarzucono jej zniszczenie monitoringu zainstalowanego w gospodarstwie i nieudzielenie pomocy katowanemu mężczyźnie w chwili, gdy zagrażała mu utrata życia. Kobieta przyznała się tylko do spalenia monitoringu. Twierdzi, że zrobiła to na polecenie męża.

Zarzuty popełnienia zbrodni usłyszeli mężczyźni – właściciel gospodarstwa Adam C. i Sebastian W. Pierwszy z nich nie przyznał się do popełnienia zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem oraz z niskich pobudek.

Zażalenia na aresztowanie

Do Sądu Okręgowego w Słupsku wpłynęły zażalenia na tymczasowe aresztowanie Adama i Sandry C. - rodziców ośmioletniego i półrocznego dziecka, które matka karmi piersią. Jej obrońca adwokat Bartosz Fieducik argumentował, że ze strony podejrzanej nie ma już obawy matactwa.

- Postanowienie dotyczące Adama C. sąd utrzymał w mocy – mówi sędzia Tamara Kulczewska- Miszczak, rzecznik prasowa Sądu Okręgowego w Słupsku. - Natomiast w przypadku Sandry C. sąd zmienił postanowienie Sądu Rejonowego w Lęborku i zastosował środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego w wysokości stu tysięcy złotych, które musi być wpłacone w terminie dziesięciu dni, oraz zakaz opuszczania kraju z jednoczesnym zatrzymaniem paszportu.

W przypadku Sandry C. sąd uznał, że początkowy etapie śledztwa rodził słuszną obawę, że podejrzana kobieta może utrudniać postępowanie - wpływać na świadków i sąsiadów, których dobrze zna, a którzy mogliby znać istotne okoliczności sprawy. Jednak ten etap śledztwa już się zakończył i Sandra C. nie ma możliwości wpływu na złożone przez nich zeznania.

- Sąd uznał, że należy mieć przekonanie, że Sandra C. nie podejmie działań, które mogłyby utrudniać postępowanie. Podejrzana zna dolegliwości związane z pobytem w areszcie. Może stracić wysokie poręczenie majątkowe, a zakaz opuszczania kraju zapobiegnie jej ucieczce – przytacza fragmenty uzasadnienia sędzia Tamara Kulczewska-Miszczak. - Sąd zwrócił uwagę na to, że podejrzana przyznała się do zniszczenia zapisu kamer monitoringu, czyli istotnych dowodów w śledztwie. To rodziło obawy matactwa. Jednak minęły już trzy tygodnie, organy ścigania podjęły czynności i te obawy minęły.

Tak więc Sandra C. wyszła z gdańskiego aresztu. W czasie jej nieobecności dzieci były pod opieką dziadków.

- Moja klientka jest do dyspozycji organów ścigania – mówi adwokat Bartosz Fieducik, obrońca Sandry C. - Stanowisko obrony zaprezentujemy na dalszym etapie postępowania.

Pracuje sztab biegłych

Prokuratura Rejonowa w Lęborku żądała utrzymania postanowienia o tymczasowym aresztowaniu Sandry C.

- To postanowienie jest niezaskarżalne – mówi prokurator Patryk Wegner, szef Prokuratury Rejonowej w Lęborku. - Prowadzimy dalsze czynności. Powołaliśmy biegłych z różnych dziedzin. Przede wszystkim czekamy na pisemną opinię biegłego z zakresu medycyny sądowej. Ze względu na charakter sprawy konieczne jest, by na temat poczytalności obu podejrzanych o zabójstwo mężczyzn wypowiedzieli się biegli psychiatrzy. Opinię wyda też biegły z zakresu pożarnictwa oraz biegły z dziedziny fizykochemii w celu ustalenia rodzaju użytych w przestępstwie substancji. Natomiast biegli informatycy pracują nad odzyskaniem nagrań z dysku monitoringu.

Prokurator podkreśla, że powód zbrodni był tak błahy, że należało przedstawić zarzuty zabójstwa popełnionego w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Natomiast sposób działania sprawców uzasadnia przedstawienie zarzutu działania ze szczególnym okrucieństwem. To nie są zarzuty „zwykłego” zabójstwa, lecz kwalifikowanego i to w dwóch postaciach. Wyjaśnijmy, że przestępstwo kwalifikowane posiada dodatkowe cechy, które powodują, że jest ono społecznie bardziej niebezpieczne od przestępstwa zasadniczego.

Adamowi C. i Sebastianowi W. grozi kara nie krótsza niż 15 lat więzienia do dożywocia. Sandrze C - do 5 lat więzienia pozbawienia wolności.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Szczyt NATO. Ogromne wsparcie dla Ukrainy

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gp24.pl Głos Pomorza