Pożar malarni w bytowskim Wirelandzie. Właściciel oferuje...

    Pożar malarni w bytowskim Wirelandzie. Właściciel oferuje nagrodę [wideo]

    zida

    Głos Pomorza

    Aktualizacja:

    Głos Pomorza

    Rabunek, podpalenie? A może to, co wydarzyło się w ubiegłym tygodniu w bytowskim Wirelandzie ma jeszcze inne dno. Być może ktoś chciał doprowadzić do upadku firmy lub jego wrogiego przejęcia? Wszystkie hipotezy są brane pod uwagę. Straty powstałe w wyniku pożaru sięgają ponad 9 milionów złotych. Właściciel oferuje nagrodę za wszelkie informacje na temat podpalaczy.
    Monitoring z kamer firmy Wireland.
    1/57
    przejdź do galerii

    Monitoring z kamer firmy Wireland. ©Monitoring Wireland

    Wszystko działo się tydzień temu w nocy z 23 na 24 listopada. Wówczas pracownicy bytowskiego Wirelandu świętowali 50-lecie powstania firmy. Około drugiej w nocy stróż zaalarmował prezesa, że na terenie zakładu, w malarni pojawił się dym. Henryk Recław na miejscu był w ciągu kilkudziesięciu sekund, bo i on bawił się razem ze swoim pracownikami. Chwilę później na miejscu są już strażacy. Już wtedy było wiadomo, że to duże zdarzenie. – Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie – mówi prezes Wirelandu. – Krzyczałem, płakałem. – Języki ognia były olbrzymie. To wszystko, co tu się wydarzyło przypomina sensacyjny film.

    Czytaj także: Wielki pożar malarni w bytowskim Wirelandzie (zdjęcia)

    Zawaliła się konstrukcja dachu, ogień strawił cały sprzęt, który znajdował się wewnątrz hali.

    W akcji gaszenia udział wzięło 11 zastępów straży pożarnej czyli ok. 40 strażaków. Straty oszacowane zostały na ponad 9 milionów złotych.

    Włamanie i podpalenie


    Dopiero chwilę później okazało się, że wcześniej do zakładu włamali się złodzieje. Wizytę złodziei zarejestrowało ponad 40 kamer.

    - Wiemy, że pierwszy z przestępców na teren zakładu wszedł o godzinie 23.08 – relacjonuje Henryk Recław. – Wszedł po wentylatorach na dach, siedem minut potrzebował, aby dostać się do stolarni, tam otworzył okno i do środka dostali się kolejni złodzieje. Potem spod wentylatorów wzięli młoty i kilofy i weszli do środka. Potem przez półtorej godziny plądrowali biura. Weszli do wszystkich pomieszczeń, wyważając drzwi. Widać, doskonale, że znali topografię firmy. Rozwalili sejf i ukradli 3 tysiące złotych. Są widoczni na nagraniu jednej kamery na podczerwień, która widzi w ciemności. Nikt o niej nie wiedział, wszyscy myśleli, że to atrapa. Na nagraniu widać, że byli zdezorientowani. Wszedł pierwszy i gdy, zobaczył czerwoną diodę, stanął przestraszony, wycofał się do wcześniejszego pomieszczenia, ponad pół godziny zastanawiali się, co zrobić. Chyba myśleli, ze to detektor ruchu. Ponowili próbę. Nie zniszczyli jej, bo bali się chyba, że zaraz włączy się alarm. 45 minut po północy trzech złodziei wyskoczyło przez okno stolarni i dalej pobiegli przez sąsiadują działkę, wycinając pręty w ogrodzeniu przy ul. Gryfa. Na ulicy Gryfa są wyraźne ślady samochodu na poboczu. Z Gryfa prawdopodobnie pojechali samochodem na ul. Szarych Szeregów i stanęli przy browarze. Z browaru poszli prawdopodobnie pieszo w stronę malarni - tu kamery zarejestrowały, że ktoś idzie za malarnią z latarką. Za malarnią przeskoczyli przez płot wycinając wystające ostre pręty ponad płotem i prawdopodobnie zaprószyli ogień.

    Firma wciąż działa


    - Szybko po pożarze udało mi się wynająć nową malarnię w Miastku – mówi prezes. - Wiesław Maczacza ma dwie malarnie proszkowe i jedną na siedem miesięcy mam do dyspozycji. W nieszczęściu miałem szczęście. Pracujemy już na dwie zmiany. To cud, że mamy ciągłość produkcji, wypełniliśmy wszystkie umowy z kontrahentami. Cudem jest także to, że strażacy uratowali kotłownię gazową, odległą o metr od strasznego ognia w malarni. Udało się także uratować Oddział Laserów, gdzie stały dwa nowe lasery o wartości sześciu milionów złotych i nowy Oddział Stolarni z nowymi maszynami wartymi i ponad milion złotych.

    Sprawę wyjaśniają bytowscy policjanci. Biegli ustalą też przyczynę pożaru. Henryk Recław oferuje wysoką nagrodę, za wskazanie sprawców podpalenia.

    Henryk Recław oferuje wysoką nagrodę, za wskazanie sprawców podpalenia. Zapewnia anonimowość. Informacje należy kierować do policji, nr tel. 59 822 83 00 lub bezpośrednio do firmy 607 603 355 - asystent zarządu Wireland.

    Czytaj treści premium w Głosie Pomorza Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (4)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (4) forum.gp24.pl

    Polub nas na Facebooku

    Wideo z Bytowa

    Zdjęcia z Bytowa

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GP24 PLUS POLECAMY

    Pół roku za pół ceny! Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej Głosu Pomorza

    Pół roku za pół ceny! Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej Głosu Pomorza

    NAJPOPULARNIEJSZY SPORTOWIEC I TRENER | Zgłoś najlepszego sportowca!

    NAJPOPULARNIEJSZY SPORTOWIEC I TRENER | Zgłoś najlepszego sportowca!

    Nasze Dobre z Pomorza 2018 | Głosowanie zakończone

    Nasze Dobre z Pomorza 2018 | Głosowanie zakończone