Teatralna lekcja z historii Słupska (zdjęcia)

Zbigniew Marecki
Fot. Krzysztof Piotrkowski
Udostępnij:
Słupsk to miasto, gdzie wskutek powojennych układów politycznych i przesunięcia granic w 1945 roku doszło do wymiany mieszkańców: Niemcy wyjeżdżali, a ich miejsce zajmowali polscy osadnicy. Pamięć o tych wydarzeniach nadal trwa w wielu słupskich rodzinach.

To właśnie do niej nawiązuje projekt "Hanna i Hannelore", który realizuje Słupski Ośrodek Kultury. Stało się to możliwe dzięki Joannie Jusaniec, która zdobyła na ten cel fundusze. Ostatecznie doszło współpracy SOK z Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku, przy finansowym wsparciu Muzeum Historii Polski i władz Słupska.

Praktycznie projekt „Hanna i Hannalore” jest wieloskładnikowym wydarzeniem kulturalnym, na który złożyły się : piątkowe uliczne działania parateatralne, polegające na inscenizacji przedstawiającej przyjazd do Słupska, przyjmowanie i lokowanie repatriantów w przestrzeni miejskiej, prezentowana w sali widowiskowej SOK przy ul. Braci Gierymskich wystawa fotograficzna „Słupsk powojenny”, przygotowana przez Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku, zawierająca fotografie z lat 1945-60 ukazujące wojenne zniszczenia, ale też odbudowę miasta i jego codzienne życie oraz spektakl teatralny.

Premiera tego ostatniego odbyła się w niedzielny wieczór w sali SOK przy ul. Braci Gierymskich. Na widowni pojawiło się niespełna 50 osób. Publiczność zobaczyła sztukę "Hanna i Hannelore" w reżyserii Stanisława Miedziewskiego, przygotowaną na podstawie autorskiego scenariusza Bożeny Konarowskiej. Widowisko miało trzy wyraźne części.

Zaczęło się od filozoficzno-historycznego spojrzenia na XX-wieczne totalitaryzmy i ich twórców, na czele z postacią wypchanego słomą Hitlera, którego zagrał Jacek Szuba. Pewnie miało być groźnie i poważnie, a wyszło trochę parodystycznie, choć może to efekt skojarzeń, bo Jacek Szuba wystąpił już w wielu widowiskach i nie zawsze na poważnie.

Najciekawsza była część realistyczna - a zarazem nieco symboliczna opowieść - zamkniętą umownie w latach 1945 – 1948, która pokazywała kolejne etapy trudnych relacji i skutków zetknięcia w się w Stolp (niemiecka nazwa Słupska) niemieckich mieszkańców z polskimi osadnikami poprzez pryzmat doświadczeń dwóch kobiet: Polki i Niemki. W tytułowe role koncertowo wcieliły się Anna Rau i Ilona Zaremba, na co dzień aktorki Teatru Lalki "Tęcza", pokazując modną ostatnio kobiecą wersję przeżywania historii, która była traumatyczna dla obydwu stron - niemieckiej i polskiej.

Całość zakończył poetycko-publicystyczny komentarz w wykonaniu Kamila Michaluka, znanego recytatora, który przywołał "Jeszcze słowo (czyniącym pokój przypisane)" Cypriana Kamila Norwida.

Wtapiającą się w tło muzykę skomponował Andrzej Szczucki, kostiumy i dość minimalistyczną scenografię opracowała Aleksandra Chrzan, a autorem plakatu jest Wojciech Stefaniec. Moim zdaniem całość ma szansę zainteresować młodych ludzi i dobrze wpisać się w lekcje historii prowadzone dla uczniów szkół średnich, co jest także celem realizatorów, tym bardziej że w wersji szkolnej na scenie prezentowana będzie jedynie rozmowa "Hanny i Hannelore".

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Dwaj Panowie Pingo - wystawa malarstwa Kołpanowicz&Cruz

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

"pokazując modną ostatnio kobiecą wersję przeżywania historii, która była traumatyczna dla obydwu stron - niemieckiej i polskiej."

Czyli biedne Niemki miały traumę ?

Przejdź na stronę główną Głos Pomorza
Dodaj ogłoszenie