Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Związki chcą rezygnacji dyrektor słupskiej filharmonii. Ratusz mówi - nie

Anna Czerny-Marecka
Anna Czerny-Marecka
W słupskiej filharmonii trwa konflikt między związkami zawodowymi a dyrektor Aliną Ratkowską
W słupskiej filharmonii trwa konflikt między związkami zawodowymi a dyrektor Aliną Ratkowską Archiwum gp24.pl
Sławomir Iwaniak, szef Związku Zawodowych Polskich Artystów Muzyków Orkiestrowych w słupskiej filharmonii, uważa, że medialny rozgłos nie posłuży dobrze wizerunkowi instytucji. Dlatego, przekazując redakcji pismo zapowiadające spór zbiorowy, prosił o unikanie pisania o szczegółach. Alina Ratkowska, dyrektor Sinfonii Baltica, też nie chce mówić wszystkiego z tego samego powodu. Jednak sprawa stała się publiczna, kiedy Iwaniak przed koncertem ze sceny zwrócił się do widowni. A także, gdy o konflikcie poinformowała miejskich radnych prezydent Krystyna Danilecka-Wojewódzka. Nie szczędząc bulwersujących szczegółów.

Czas - piątek, 24 listopada, godzina za kwadrans 19. Miejsce: sala Polskiej Filharmonii Sinfonia Baltica im. Wojciecha Kilara w Słupsku. Słuchacze zasiadają w fotelach, gotowi na wysłuchanie muzyki filmowej. I nagle na scenie staje altowiolista Sławomir Iwaniak. Zaskoczeni melomani wysłuchują komunikatu, że orkiestra ma konflikt z dyrektor Aliną Ratkowską i wchodzi z nią w spór zbiorowy.
- To był najtrudniejszy koncert, jaki kiedykolwiek zagraliśmy - przyznaje Sławomir Iwaniak, szef Związków Zawodowych Polskich Artystów Muzyków Orkiestrowych przy filharmonii.
- Czułem się z tym źle, ręce mi się trzęsły, wolałbym, aby to się nie wydarzyło - niechętnie komentuje członek orkiestry, który - ze względu na atmosferę w zespole - prosi o zachowanie anonimowości.

Dlaczego szef związków PAMO zdecydował się na ten krok? Sławomir Iwaniak tłumaczy, że było to pokłosie tego, że dzień wcześniej (23 listopada) pani dyrektor odmówiła złożenia rezygnacji, a ratusz nie reaguje na skargi związkowców. I że na publiczny występ miał zgodę zarządów związku - swojego i Solidarności.

Dyrektor Alina Ratkowska jeszcze w piątek przed południem spotkała się z orkiestrą, a potem pojechała do Gdańska, więc była nieobecna na koncercie. Pytana o reakcję na publiczny występ Iwaniaka odpowiedziała, że wystosowała do ZZ PAMO pismo odnoszące się do osoby pana przewodniczącego, którego jednak nie może upublicznić. Z kolei do wydarzeń z 23 listopada odniosła się w piśmie do związku Solidarność przy filharmonii. Poinformowała, że wezwanie do ustąpienia nie może być potraktowane jako inicjujące spór zbiorowy w rozumieniu art. 7 ust. 1 ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. "Jak Państwu wiadomo, niezwłocznie po otrzymaniu pisma odbyło się spotkanie z pracownikami, na którym omówiono przedstawione zastrzeżenia" - czytamy na końcu.

Eskalacja konfliktu

W czwartek, 30 listopada, do słupskiego ratusza (organ prowadzący filharmonię) trafił sześciostronicowy dokument podpisany przez szefów dwóch filharmonijnych związków zawodowych - o zamiarze wszczęcia sporu zbiorowego.

- Wreszcie wiem, jakie są konkretne żądania związków, ponieważ wcześniejsze pismo było dla mnie zupełnie niezrozumiałe i nie mogłam się odnieść - mówi dyrektor Ratkowska
Chodzi o wielostronicowe zawiadomienie (skargę), które wcześniej trafiło do ratusza. Między innymi negowano w nim przeprowadzenie konkursu na dyrektora filharmonii i kwalifikacje zwyciężczyni na to stanowisko.
- Nie ja organizowałam konkurs - tłumaczy Alina Ratkowska. - Jeżeli były jakieś zastrzeżenia do procedury, był na ich wyartykułowanie czas przewidziany przepisami. On już minął.

Sławomir Iwaniak, który w czwartek, 30 listopada, tuż po wizycie w ratuszu, odwiedził redakcję "Głosu" z trębaczem Lucjanem Sierpowiczem, zaznaczył, żeby nie publikować szczegółów przyniesionego nam pisma zapowiadającego spór zbiorowy.
- Bo mogłyby zniszczyć wizerunek orkiestry, na którym nam bardzo zależy - tłumaczył. I wielokrotnie dodawał, że dla muzyków, osób szczególnie wrażliwych, dobro zespołu i szacunek dla słuchaczy jest na pierwszym miejscu. - Atmosfera, jaka obecnie panuje w zespole, jest dla nas niesłychanie ciężka do zniesienia - mówił.
Przypomniał też, że wcześniej przeprowadzono anonimowe referendum, w którym na 59 pracowników tylko jedna osoba opowiedziała się za pozostawieniem Aliny Ratkowskiej na stanowisku dyrektora, a trzy wstrzymały się od głosu. Olbrzymia większość muzyków miała też - wg słów związkowca - podpisać apel do Aliny Ratkowskiej o rezygnację z funkcji.
W tym przypadku - dodajmy - nie było zagwarantowanej anonimowości, po odczytaniu pisma przez Sławomira Iwaniaka po prostu ogłoszono, że można się podpisywać. "Głos" rozmawiał o tych podpisach z kilkoma muzykami tuż po uzyskaniu informacji o apelu i niektórzy skarżyli się, że złożyli podpis pod presją innych, obawiając się anatemy.

Wracając jednak do ostatniego pisma z 30 listopada, ogólnie jego treść można podzielić na trzy grupy tematyczne. Pierwsza to wystosowane wobec dyrektor Ratkowskiej zarzuty mobbingu i nękania, druga to sprawy płacowe (w tym podwyżka stałego wynagrodzenia i ustalenie ekwiwalentów np. za używanie prywatnych instrumentów), trzecia to sprawy socjalne i bezpieczeństwa pracy (m.in. wymiana krzeseł i pulpitów).

- Jeszcze nie miałam czasu na sprawdzenie wszystkich punktów zawartych w tym piśmie (jest ich 29 plus podpunkty - dop. redakcji), ale widzę, że są tutaj między innymi wymienione problemy, które nie zaczęły się za mojej kadencji - usłyszeliśmy w czwartek, 30 listopada, od dyrektor Ratkowskiej. - Co do ekwiwalentów za instrumenty, to akurat od razu mogę powiedzieć, że już bardzo długo nie mogę doczekać się od związków propozycji kwot. A jest to potrzebne, żeby sprawę załatwić.

A co z zarzutami dzielenia zespołu i nacisków na muzyków, które - jak czytamy - odbywać się miały "zaskakująco przy udziale Pani Prezydent"? Alina Ratkowska kwituje je krótko tym, że nie miałaby nic przeciwko wyznaczeniu przez miasto niezależnego mediatora, który mógłby pomóc w porozumieniu się jej z orkiestrą.

Prezydent Słupska twardo mówi: nie złamię prawa

Pismo o zamiarze wszczęcia przez filharmonijne związki sporu zbiorowego trafiło do radnych, a prezydent Krystyna Danilecka-Wojewódzka odniosła się do niego na sesji w piątek, 1 grudnia. Co usłyszeli radni?

Po pierwsze, ratusz uważa, że konkurs na dyrektora filharmonii przeprowadzony w czerwcu 2022 roku został przeprowadzony prawidłowo, a dyrektor Alina Ratkowska ma wszelkie kwalifikacje do sprawowania swojej funkcji.

Po drugie, wszystkie postulaty związane z większymi wydatkami z budżetu miasta (bo miejsca dotacja to główne źródło utrzymania filharmonii) muszą być oszacowane i przedyskutowane.

Po trzecie, zdaniem prezydent orkiestra wcale nie jest jednolita w tej sprawie, ponieważ część muzyków sama miała skontaktować się z ratuszem, aby wyrazić swój sprzeciw wobec prób odwołania pani dyrektor i wyżalić na presję ze strony związkowców.

Prezydent odniosła się też do pierwszego pisma od związków, napisanym - wg niej - w skrajnie emocjonalnym tonie, w którym oprócz zanegowania wyniku konkursu, podniesiono również problem "złej współpracy" Aliny Ratkowskiej ze Słupskim Towarzystwem Społeczno-Kulturalnym przy okazji Festiwalu Pianistyki Polskiej.
Zdaniem Krystyny Danileckiej-Wojewódzkiej, pani prezes STSK co prawda podpisała się pod tą opinią, ale potem przepraszała i powiedziała, że złożyła podpis z automatu, nie czytając i nie wnikając w dokument. Jednym słowem, wycofała się z tego. Zamieszanie prawdopodobnie wynikło z tego, że dyrektor Ratkowska, inaczej niż jej poprzednicy, chce, aby wszystkie sprawy dotyczące festiwalu miały wyraz w umowie. To dla STSK nowe podejście.

- Ale ten konflikt wcale nie zaczął się jesienią tego roku, tylko jeszcze wcześniej - w czerwcu, kiedy dyrektor Ratkowska kończyła pierwszą kadencję na stanowisku dyrektora - zaznaczyła pani prezydent. - Wtedy powzięła bowiem informacje, że dwoje prominentnych muzyków orkiestry złamało przepisy. A pani dyrektor jest surową legalistką. Poinformowała więc te osoby, że chce im wypowiedzieć umowy. I wtedy się zaczęło...

Sprawa opisana przez Krystynę Danilecką-Wojewódzką wygląda bulwersująco. Otóż jeden z artystów, z ważnymi funkcjami, miał opuścić w sezonie artystycznym 2022-2023 pięć razy próby i koncerty, na własną rękę organizując kogoś na zastępstwo i płacąc mu za to z własnej kieszeni. Co więcej, w dokumentacji wykazano, niezgodnie z prawdą, że tych nieobecności i zastępstw nie było. Za co dyrektor filharmonii obwinia drugą osobę, także pełniącą w orkiestrze kilka ważnych funkcji.
- To złamanie Kodeksu pracy i bardzo poważna sprawa, ponieważ gdyby cokolwiek stało się w czasie pracy osobom nieformalnie, bo bez umowy, poproszonym o zastępstwa, to cała odpowiedzialność spada na pracodawcę, czyli filharmonię - tłumaczyła pani prezydent.

Po czym podsumowała, że w świetle znanych dotychczas faktów nie widzi ani powodów, ani możliwości odwołania z funkcji dyrektor Aliny Ratkowskiej.
- Gdybym to zrobiła, złamałabym prawo - zakończyła prezydent.

Pismo o zamiarze wszczęcia sporu zbiorowego wpłynęło do ratusza 30 listopada. Jego autorzy dali władzom miasta pięć dni na uwzględnienie ich żądań. Ten czas właśnie mija...

Kim jest i co zrobiła?

Alina Ratkowska - prof. dr hab, klawesynistka, dyrygentka, absolwentka Akademii Muzycznych w Warszawie i Gdańsku, a także podyplomowych studiów na wydziale zarządzania i finansów Politechniki Gdańskiej. Pracownik naukowy i dydaktyczny Uniwersytety Muzycznego w Warszawie, koncertująca artystka, zdobywczyni nagrody Fryderyka za album z muzyką Goldberga, laureatka wielu konkursów polskich i zagranicznych. Od września 2022 roku dyrektor Polskiej Filharmonii Sinfonia Baltica im. Wojciecha Kilara w Słupsku.

Do pracy słupskiej filharmonii wprowadziła kilka zmian:

  • - Radykalne poprawienie strony internetowej, na której pojawił się pogrupowany (np. wydarzenia własne, gościnne itp.) repertuar na cały rok. Melomani mogą więc zaplanować sobie wyjście na koncerty, które ich interesują. To działanie, jak i zmiany repertuarowe mogą być przyczyną niezłej frekwencji na koncertach.
  • - Zwiększenie liczby koncertów granych w miesiącu - dodanie nowego cyklu koncertów kameralnych, kontynuacja niedzielnych koncertów familijnych.
  • - Otwarcie prób generalnych dla młodej publiczności.
  • - Zorganizowanie warsztatów muzycznych dla przedszkolaków.
  • - Zdobycie pomocy Marszałka Pomorskiego i sponsora (Port Lotniczy im. Lecha Wałęsy w Gdańsku) na koncerty w terenie pod nazwą "Latająca filharmonia".

Wyzwania?:

  • Relacje z orkiestrą.
  • Zmiany w starym budynku filharmonii w oczekiwaniu na nowy obiekt, którego budowę miasto planuje.
emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ewa Wachowicz szaleje z piłą

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gp24.pl Głos Pomorza