Był pościg, czy go nie było. Zajeżdżanie drogi radiowozowi, skuty kierowca, proces w sądzie

Andrzej Gurba
Andrzej Gurba
Oskarżeni: Weronika Z. i Adrian Ch.
Oskarżeni: Weronika Z. i Adrian Ch. Andrzej Gurba
Adrian Ch., mieszkaniec gminy Kępice i Weronika Z. mieszkanka gminy Trzebielino, zostali oskarżeni przez prokuraturę o to, że na drodze krajowej nr 21 niedaleko Bożanki nie zatrzymali się niezwłocznie do kontroli drogowej. Weronika Z. kierowała autem uszkodzonym po kolizji. Adrian Ch. siedział za kierownicą innego samochodu i przez jakiś czas zajeżdżał drogę radiowozowi. Dzisiaj (wtorek) rozpoczął się proces w tej sprawie. Oskarżeni tylko częściowo potwierdzają opis wydarzeń przedstawionych przez policjantów. Ponadto Adrian Ch. zarzucił policji brutalność przy skuciu kajdankami. Z jednym z policjantów jest w konflikcie od 2016 r.

29 września 2019 r. doszło do kolizji, w której uczestniczyła siostra oskarżonej Wiktoria Z. i jej partner Piotr D. Z ustaleń i zeznań wynika, że oskarżeni przyjechali na miejsce po kolizji, po prośbie Wiktorii Z. i Piotra D. Stwierdzono, że opel, który brał udział w kolizji (miał m.in. zniszczony przód ) nie wymaga lawety. Do samochodu Adriana Ch. (iveco) wsiadł Piotr D., a do opla siostry Z. Kierowała Weronika Z. Do miejsca docelowego było kilka kilometrów. Pierwsze pojechało iveco, a za nim opel. Młodzi ludzie mieli „pecha”, bo na drodze krajowej mijał ich radiowóz. Policjanci zawrócili za nimi.

Z zeznań Weroniki Z. wynika, że przyjechała na miejsce kolizji, bo siostra oraz jej partner byli roztrzęsieni po zdarzeniu. Stwierdziła, że przejechała około 300 metrów od momentu, kiedy policjanci zaczęli dawać sygnały do zatrzymania się (opel zatrzymał się po wjechaniu w leśną drogę prowadzącą do domu sióstr). – Byłam w emocjach. To nie jest tak, że w ogóle nie chciałam się zatrzymać do kontroli. Chciałam zatrzymać się w bezpiecznym miejscu. Wcześniej był niebezpieczny odcinek, droga z górki z podwójną linią ciągłą. Wyrażam czynny żal. Proszę o jak najniższy wymiar kary – powiedziała Weronika Z.

Adrian Ch. stwierdził w sądzie, że połowicznie przyznaje się do zarzutu. – To co zeznali policjanci jest nieprawdą. Przedstawiono mnie jako bandytę i kryminalistę – mówił. Na początku sąd odczytał jego wcześniejsze zeznania. Przyznał, że po tym, kiedy wyprzedził go opel kierowany przez Weronikę Z., zajeżdżał drogę znajdującemu się za nim radiowozowi. Jak stwierdził, po około 20 sekundach dał się wyprzedzić.

W drogę leśną pierwszy wjechał opel, za nim radiowóz, a na końcu iveco. Adrian Ch. zeznał, że został brutalnie wyciągnięty z auta i skuty kajdankami. Stwierdził, że był spokojny, nie stawiał oporu, a policjanci nie wylegitymowali się. – Policjanci wrzucili mnie w kajdankach do radiowozu. Z jednym z nich mam prywatny zatarg. Policjanci nie zatrzymywali mnie do kontroli – zeznawał wcześniej. Przyznał, że zajeżdżanie drogi było „straszną głupotą” i chwilą słabości. Zeznał, że działał w emocjach. Za ten czyn wyraził skruchę.

W sądzie Adrian Ch. odnosił się do policyjnej notatki. Stwierdził m.in., iż nieprawdą jest, że policyjny pościg trwał przez kilometr. – Nieprawdą jest, że otrzymałem polecenie do zatrzymania się. Zrobiłem to dobrowolnie – mówił. Stwierdził, że policjant, z którym ma zatarg, nadużył swoich uprawnień i potraktował go brutalnie. – Nie wiem, dlaczego policjanci napisali, że ja kontaktowałem się z Weroniką Z. i kazałem jej uciekać. To bzdura – mówił.

Wiktoria Z., siostra oskarżonej, zeznała w sądzie, że uszkodzonym oplem mieli do pokonania około 2 kilometrów. – Widziałam radiowóz, jak mijał nas z przeciwnej strony. Później słyszałam sygnały dźwiękowe radiowozu, jak skręciliśmy w drogę leśną i zatrzymaliśmy się. Policjant wyszarpał Adriana z auta i skuł go kajdankami – zeznała.

Piotr D. zeznał, że opel prowadzony przez Weronikę Z. wyprzedził ich iveco zaraz przed skrętem w drogę leśną. I wtedy Adrian Ch. miał zauważyć w lusterku światła radiowozu. – Adrian przestraszył się. Zjechał na lewy pas. Po chwili radiowóz nas wyprzedził. To było kilka metrów przed skrętem w las. Wjechaliśmy tam za radiowozem. Adrian uchylił lekko drzwi i zapytał, o co chodzi, co się stało. Wtedy policjant wyszarpał go z pozycji siedzącej. Adrian był spokojny. Policjant mówił mu, aby się zamknął. Obrócił go, założył mu kajdanki i pchnął na auto. Policjanci nie mówili, co jest przyczyną zatrzymania. Wcześniej nie dawano nam sygnałów do zatrzymania. Skręciliśmy, bo to była droga dojazdu do naszego miejsca docelowego – zeznał Piotr D.

Sąd wyznaczył kolejny termin rozprawy. Dzisiaj (wtorek) w sądzie nie było policjantów, a są świadkami w tej sprawie.

Czyn, o który są oskarżeni Weronika Z. i Adrian Ch. zagrożony jest karą pozbawienia wolności do 5 lat.

Będzie waloryzacja 500+?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Prywatny zatarg... I wszystko jasne.

J
Jusper Wielki

Prosta sprawa . Policjanci nie przyszli na rozprawę w której byli świadkami to sprawa do umorzenia i tyle.

Dodaj ogłoszenie